wtorek, 17 listopada 2009

Ostre i skwierczące curry jagnięce z południowych Indii


Drogie Kóleżanki, Drodzy Kóledzy. Siostry i Bracia w kulinarnym rock and roll’u…
Dawno mnie nie było w blogosferze i tym, którzy za mną tęsknili mówię dziękuję za tęsknoty a tym, którzy nie – obyście mieli na coś smaka i nie mogli ustalić na co… BIADA WAM!!! BIAAADAAAA!!!he!he!


Przeszedłem w zeszłym tygodniu parę egzaminów a w ramach jednego z nich popełniłem nawet dzieło pt. Free range or intensive farmed? Why custemers are more likely to let farm animal welfare concerns influence their restaurant choice? –w związku z czym wiedzą na temat drobiu dorównuję Panu Józkowi - najbardziej znanemu hodowcy drobiu:)

Czerwone conversy, czarne bawełniane spodnie dresowe, t-shirt, czarna marynarkowa skóra, ray bany a la Blues Brothers i pomarańczowa „bag for lifeSainsbury’s – tak wyglądał Boss na co dzień. Od święta wkładał niebieską (raczej odblaskową) marynarkę i czarne spodnie, ale to zdarzało się bardzo rzadko.
Mówił, że jest duży, największy etc., ale dotyczyło to raczej jego obwodu w pasie do czego miał bardzo duży dystans.

Polubiliśmy się i zgraliśmy od pierwszego wejrzenia. Mimo dużej różnicy wieku i znaków zodiaku nadawaliśmy na podobnych falach i mieliśmy podobny temperament. Burza nadchodziła szybko i niespodziewanie i w taki sam sposób odchodziła nie pozostawiając długotrwałych zniszczeń. Wystrzał pioruna załatwiał sprawę raz na zawsze:) Naprawdę dziwię się, że wciąż używamy w kuchni tego samego aparatu telefonicznego:D

Boss był miłośnikiem curry i miał najlepszego czuja do wynajdowania dobrych miejsc, gdzie można zjeść pysznie, autentycznie i tanio. Jego styl gotowania był pod dużym wpływem kuchni hinduskiej i orientalnej, który czasami określaliśmy jako : kolendra, kolendra, chilli, chilli, więcej kolendry i trochę więcej chilli, no i DUUUŻO kolendry i na pewno będzie pyszne…

Przed piątą, kiedy kończyła się Bossa zmiana z głośnika sączył się Bob Dylan, w telewizji był krykiet a my piliśmy piwo. W międzyczasie, któryś z nas wymykał się do przebieralni i związywał Bossowi sznurówki w „wyjściowych” conversach tylko po to, żeby za chwilę usłyszeć krzyk : KTÓRYYYY???? A potem zobaczyć uśmiechniętą minę pełną dumy i zadowolenia ze swoich chłopców….

Było ostro…naprawdę ostro…a jako namiastkę mam dla was






Ostre i skwierczące curry jagnięce z południowych Indii
(ok. 6 porcji)

Olej do smażenia
1 łyżeczka ziaren gorczycy (ang.mustard seeds)
4 ząbki czosnku (plasterki)
6 szalotek lub 2 cebule (piórka)
1 pęczek kolendry (oderwij listki a łodyżki posiekaj)
1 kawałek wielkości kciuka imbiru (obrany i pocięty w „zapałki”)
½ łyżeczki kurkumy
½ łyżeczki cynamonu
2 łyżeczki proszku chilli
1 kg karku lub łopatki jagnięcej lub baraniej (pociętej w 2-3 cm kostkę)
2 liście laurowe
400g pomidorów w puszce
1 litr wywaru drobiowego
Sól morska
Świeżo mielony pieprz
1 dynia piżmowa (butternut squash) pocięta w kostkę
2 garści liści szpinaku

W dużym garnku rozgrzej 4-5 łyżek oleju. Wrzuć gorczycę i smaż aż zacznie pstrykać, wtedy dodaj czosnek, szalotki, posiekane łodyżki kolendry i imbir. Smaż 5-10 minut aż zmięknie.

W miseczce wymieszaj kurkumę, cynamon i chilli z małą ilością wody tworząc pastę. Dodaj to do garnka i smaż ok. minuty uważając, żeby nie przypalić. Zmniejsz ogień do minimum. Na patelni podsmaż mięso do zbrązowienia (najlepiej smaż porcjami) i dodaj do garnka. Zamieszaj, żeby pokryć mięso przyprawami a następnie dodaj liście laurowe, pomidory, zalej wywarem (wlej tylko tyle, aby przykryć mięso) i dopraw solą i pieprzem. Doprowadź do wrzenia, przykryj przykrywką, zmniejsz gaz i gotuj przez 1½ godziny aż mięso zacznie się rozpadać. Zaglądaj co jakiś czas do garnka- jeżeli zbyt dużo sosu odparowało-dodaj wywaru.
Po 1½ godziny dodaj dynię i gotuj przez ok. 40 minut lub do momentu kiedy dynia będzie miękka. Następnie dodaj szpinak i gotuj przez 1-2 minuty. Posyp liśćmi kolendry i podawaj.

Najlepszym dodatkiem do tego curry jest szafranowo-kardamonowy ryż.
(ok. 6 osób)

½ kg ryżu basmati
Szczypta szafranu
4-6 kardamonów
1 laska cynamonu
Sól morska

Zagotuj wodę z przyprawami dodaj ryż i gotuj na wolnym ogniu pod przykryciem ok.15 minut.

* Jest to sprawdzona i dająca bardzo autentyczny efekt receptura.
* Dynia w wielu restauracjach hinduskich jest nieobierana ze skórki.

* Jagnięcinę możesz zastąpić kurczakiem.

Proszę o zrozumienie, że mówiąc o Bossie używam czasu przeszłego. Nie oznacza to absolutnie braku szacunku do jego osoby a tylko ułatwia mi opowiadanie historii.

19 komentarzy:

Cezonia pisze...

Wspaniale wygląda! Jestem miłośniczką kuchni indyjskiej i wszelkie odmiany curry uwielbiam :) p;ozdrawiam!

Anna Maria pisze...

Witaj po powrocie. I kurak, i jajka musza byc free range, gdybym miala jesc battery, to wole w ogole nie jesc jajek i drobiu.
Curry jemy co najmniej raz w tygodniu, ale nigdy nie jagniece - ja toleruje mieso baranie tylko slow-cooked. Natomiast moj maz, jak to rasowy Anglik, uwielbia.

monikucha pisze...

Mustard seeds czyli gorczyca - dziekuje bardzo, bo nie moglam tego znalesc :) No i witamy z powrotem:)

fellunia pisze...

Faktycznie niezły aparat z tego Twojego Bossa :D
Curry fajne, ale to pewnie przez tę uroczą patelenkę :)
Pozdrawiam!

buruuberii pisze...

Arku, no przyblizasz nam Bossa, jak obiecales - tylko dlaczego w zcasie przeszlym? Ze tez wole tajskie curry, trzeba sobie indyjskie bedzie przypomnies skoro zaczecas :-)
Pozdrowienia!
PS. O hodowli drobiu to nie bardzo by mi sie chcialo uczyc - podziwiam :D

Aneta pisze...

Wreszcie znalazlam troche wiecej czasu i zrobilam Ragout z soczewicy..Niestety w nie tak wyrafinowanej wersji jak Twoja i na dodatek z czerwona soczewica (dopiero pozniej okazalo sie, ze mam i zielona:). Mimo, ze w tak prostym wydaniu wyszlo pyyyszne:).Dobry przedsmak do oryginalnej wersji, ktorej nie omieszkam zrobic niebawem.
A to curry tez mnie neci, hinduska kuchnia w sam raz na chlody jesieni i zimy, taka jest ciezka, oleista, pikantna (choc podobno pikantny smak tak naprawde dziala ochladzajaco).
Uwielbiam kolendre( tu jak wiesz cilantro) wiec tym bardziej mi sie podoba :)
Dziekuje za odwiedziny i mile slowa :)

karoLina pisze...

Curry uwielbiam, chociaż wybieram raczej wersję prawie słodką niż ostrą, chociaż, ostatnio próbuję się do ostrości stopniowo przyzwyczajać. Szkoda tylko, nie tylko w kontekście tego curry, że jagnięciny w Polsce jak na lekarstwo. Chyba, że ja szukam nie tam gdzie trzeba, więc jeśli ktoś zna jakiś dobry adres, niech się proszę podzieli.

Aneta pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
zapiecek pisze...

KaroLina mnie uprzedziła, też chciałam ponarzekać na dostępność jagnięciny ;-) W moim małym mieście...nie ma. Ale jak ktoś ma blisko do Makro to tam i owszem w dziale mrożonek.
Oj, zjadłoby się takie curry :) i ryż brzmi apetycznie!
Arku, fajnie Ci wyszła kompozycja z kolendry, czosnku, cebuli etc Naprawdę fajnie :)

Pozdrawiam!

arek pisze...

Po pierwsze, dziekuje za wszystkie komentarze i przepraszam, ze tak dlugo zajelo mi ich opublikowanie i odpowiedz. Ostatnie 4 dni byly dosyc szalone.
Cezoniu,
dziekuje - ja tez bardzo lubie a szczegolnie kormy.

Aniu,
o tym, ze Twoj maz lubi jagniecine wiedzialem zanim o tym napisalas he!he!

Monikucho,
mialem Ci o tym napisac na Twoim blogu, ale mi sie jakos zapomnialo...

Felluniu,
Boss to naprawde niezly NUMER a moje curry jest naprawde fajne a patelenka tylko to podkresla;)

Basiu,
wkrotce wyjasnie dlaczego czas przeszly. Jezeli chodzi o curry to tajski czesto robie w domu a na hinduskie raczej chodze do restauracji:)Drob to nuda rzeczywiscie, ale chef to nie tylko kucharz jak sie okazuje, wczoraj oddalem prace z zarzadzania zasobami ludzkimi :D

Aneto,
dziekuje za super komentarz i ciesze sie ze ragout wyszlo. Ostry smak dziala ochladzajaco ale tylko latem:)

karoLino,
ja tez jak juz mowilem najbardziej lubie kormy czyli lagodniejsze i kokosowo-kremowe. Szkoda wlasnie ze w Pl krucho z jagniecina, ale to chyba kwestia tradycji.

Aga,
dziekuje, naprawde polecam ten przepis! I naprawde najlepiej dziala z jagniecina.

Pozdrawiam:)

Elsa pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
arek pisze...

Ten komentarz był po japonsku i czeka na przetlumaczenie, dlatego zostal usuniety.

Anna Maria pisze...

W Pl tradycyjnie je się dużo więcej wieprzowiny (która w UK zawsze była i nadal jest postrzegana jako mięso pospólstwa), natomiast w UK zawsze jadło się więcej jagnięciny i baraniny, dlatego jest tu łatwo dostępna.
Trudno tu natomiast o cielęcinę (veal), bo też nie ma tradycji jedzenia.

buruuberii pisze...

No tak, zarzadzanie zasobami ludzkimi juz do mnie przemawia - dobrze trafiles :-)
A wiesz, tez wloe indyjskie curry w restauracji, alez zaskakujaca zgodnosc?
Pozdrowienia jak zawsze!

arek pisze...

Aniu,
to prawda, chociaz jezeli chodzi o veal to w gre wchodzi dawna kontrowersyjna metoda howu cieleciny...ale to dluzsza historia

Basiu,
ju maj sista mejbi jestes? Musimy porownac znaki zodiaku etc koniecznie:D

Pozdrowionka:)

Patrycja pisze...

Ja nie wiem, doprawdy nie wiem, JAK to się stało, że ja dopiero teraz tu trafiłam...;)

arek pisze...

Patrycjo,
musze Ci powiedziec, ze ja tez sie nad tym zastanawiam;))

Patrycja pisze...

Hehe...pozostaje mi przeprosić za spóźnienie i się rozgościć:D

arek pisze...

Zapraszam:)gosc sie kiedy chcesz, jak dlugo chcesz i o kazdej porze:D