Nie mogę się dogadać z Czasem, ostatnio nam nie po drodze. Im więcej (teoretycznie) go mam tym bardziej mi go brakuje. Zachowuje się jak uciekający pociąg w męczącym śnie. Biegnę po peronie wypluwając sobie płuca, peron się wydłuża a on ciągle na wyciągnięcie ręki…Chociaż to chyba kiepskie porównanie, ta relacja jest dużo bardziej skomplikowana, ponieważ wchodzi tutaj w grę jakieś niezrozumiałe uczucie. Podejrzewam miłość, ale taką lekko zwichrowaną, jak z kiepskiego filmu, która kończy się słowami –„ to nie Ty, Ty jesteś doskonały/a, to ja…rozumiesz…”.
Zawsze mam go najwięcej kiedy przestaję się nim przejmować, przychodzi wtedy sam, spowalnia. Takiego lubię go najbardziej ;) Niektórzy mówią nawet, że miłość to Czas i myślę, że coś w tym jest. Bo miłość to czas spędzony razem, to pokonywanie przeciwności, radość z sukcesów, podziwianie pierwszych zmarszczek i pierwszych siwych włosów, rozumienie bez słów, zakochiwanie się w tej drugiej osobie co rano od nowa, odkrywanie się nawzajem, bycie dwuosobową jednością.
Przyjmując jednak tą definicję miłości jako słuszną mogłoby się okazać, że gotowanie a szczególnie macerowanie, marynowanie, peklowanie to w dużej mierze uprawianie miłości a wszyscy gotujący to seksoholicy haha! W związku z tym nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was do uprawiania miłości;) Zarezerwujcie sobie minimalnie jedną noc, chociaż ja najbardziej jestem zadowolony po dwóch-trzech ;))
Carpaccio z jelenia z sałatką buraczaną i oliwą truflową (4-6 osób)
400g polędwicy z jelenia* 8 ziaren jałowca 8 goździków Starta skórka z 2 pomarańczy 60g soli morskiej 40g cukru 15g grubo zmielonego pieprzu
Sałatka: 500g pieczonego/gotowanego buraka 6 łyżek oliwy z oliwek (łagodnej w smaku, najlepiej o „trawiastym” posmaku) 2 łyżki octu sherry Świeżo zmielony pieprz 200g rukoli 30g sera pecorino 30g tostowanych orzechów laskowych (przeciętych na pół) Oliwa truflowa
Umyj mięso i osusz ręcznikiem papierowym, odstaw na później**. Zmiażdż ziarna jałowca i goździki (najlepiej w moździerzu) i wymieszaj z pozostałymi składnikami. Wysyp na blachę do pieczenia i obtocz „marynatą” mięso, następnie zawiń ściśle w 3-4 warstwy folii plastikowej (zawiązując ją na końcach) i wstaw do lodówki na minimum 6 godzin***. Wyjmij z lodówki zeskrob nożem marynatę, zawiń ponownie w folię i wstaw do lodówki. Na 30 minut przed podaniem wstaw do zamrażalnika to ułatwi pocięcie w cienkie plastry.
Potnij buraka w ½ cm kostkę, polej 4 łyżkami oliwy i octem, dopraw pieprzem i wymieszaj. Wymieszaj rukolę z pozostałą oliwą. Ułóż plastry carpaccio na talerzach, na każdym ułóż garść rukoli, posyp dookoła kostką z buraków, orzechami i zestruganymi kawałkami sera. Całość skrop oliwą truflową. Smacznego :)
* Możesz zastąpić piersią z kaczki. Wtedy natnij skórę w kilku miejscach tak, żeby nie przeciąć mięsa, posól skórę i podsmaż na rozgrzanej patelni przez 4-5 minut aż będzie chrupka i złocisto-brązowa, przerzuć na drugą stronę i smaż przez minutę. Osusz ręcznikiem papierowym i ułóż na „marynacie” –skórą do góry. Odstaw na 5-6 godzin do lodówki. Potnij na plastry i podawaj.
**Mięso jelenia też możesz szybko obsmażyć, ale ja wolę wersję nie obsmażaną.
***Ja lubię zostawić marynatę przez 3 -4 dni a nawet tydzień, ale wtedy to już praktycznie nie jest carpaccio tylko wędlina.
****Pozostałą marynatę możesz przechować na następny raz lub użyć jako przyprawy do pieczenia ciemnych mięs.
Arku, rozumiem Cię doskonale. równiż Czas nie chce ze mną współpracować, dojść do jakiegoś konsensusu. wciąż robi mi na złość. ale Ty nie poprzestajesz się z nim mierzyć. i znajdujesz czas na takie wykwintne dania. pewnie pozwalają one na chwilę się zatrzymać. ich smak, aromat! aż tutaj czuję zapach Twojego carpaccio! chociaż wygląda obłędnie, gdybym wiedziała, że to z jelenia - nie tknęłabym. wybacz, ale to uwarunkowania... jakie? nie wiem. ale nie umiałabym zjeść go świadomie.
Cos chyba jest na rzeczy z tym czasem i miloscia. I tez tak mam, ze najwiecej go mam, kiedy przestaje o nim myslec. A przestaje myslec, kiedy duzo robie - i jakims cudem ze wszystkim sie wyrabiam. W takim carpaccio moglabym sie zakochac!
Wow! Carpaccio z jelenia, to musi byc prawdziwa bomba! Ale rozbrojenie tej bomby pozostawie komus innemu ;))) W tym wzgledzie mam odczucia podobne do Karmel-itki:)
Muzyk death-metalowy, Dj., pracownik korporacji.
Z licznych profesji jakim się oddawalem, najbardziej pochłonęła mnie pasja gotowania i pisania.
Owocem ich spotkania jest moj blog...
15 komentarzy:
A wszyscy gotujący to seksoholicy hehehehe MISZCZ jesteś i tyle :*
Arku, rozumiem Cię doskonale. równiż Czas nie chce ze mną współpracować, dojść do jakiegoś konsensusu. wciąż robi mi na złość.
ale Ty nie poprzestajesz się z nim mierzyć. i znajdujesz czas na takie wykwintne dania.
pewnie pozwalają one na chwilę się zatrzymać. ich smak, aromat! aż tutaj czuję zapach Twojego carpaccio!
chociaż wygląda obłędnie, gdybym wiedziała, że to z jelenia - nie tknęłabym. wybacz, ale to uwarunkowania... jakie? nie wiem. ale nie umiałabym zjeść go świadomie.
Wspaniała wołowina~!
Uwielbiam marynować mięso.Zwłaszcza robić z niego dojrzewające pyszności.
Moja miłość do macerowania jest wielka...
To jeleń, a ja napisałam o wołowinie...
Z pewnością przez to,że marynuję właśnie polędwicę.
Bosko napisane! :)
A carpaccio z jelenia bardzo ciekawe :)Chyba nigdy nie będę miała okazji by skosztować, ale chociaż popatrzę sobie u Ciebie.
Pozdrowienia:)
Cos chyba jest na rzeczy z tym czasem i miloscia. I tez tak mam, ze najwiecej go mam, kiedy przestaje o nim myslec. A przestaje myslec, kiedy duzo robie - i jakims cudem ze wszystkim sie wyrabiam.
W takim carpaccio moglabym sie zakochac!
No to ja z pewnością jestem seksoholiczką, a gdy patrzę na to carpaccio mmm ... no chyba na tym poprzestanę ;)))
Z jelenia??wow!ja ostatnio po raz pierwszy jadłam carpaccio,więc w ogóle jestem świeżynka w tym względzie...porównanie do miłości bardzo zasadne:-)
Mój komentarz zniknął:-( no dobra,to będzie krótko-kupuje to!:)
Nie dość, że tak pysznie gotuje, to jeszcze o miłości pisze! Do tego dowcipny! Ideał normalnie;)
Danie boskie, ale chętnie jelenia kaczką zastąpię:)
Wow, co za wspaniałości u Ciebie. Na takie rogate carpaccio chętnie bym się skusiła :-)
Intrygujące, pragnę tego skosztować prędko :)
Wow! Carpaccio z jelenia, to musi byc prawdziwa bomba! Ale rozbrojenie tej bomby pozostawie komus innemu ;))) W tym wzgledzie mam odczucia podobne do Karmel-itki:)
Nam ksiądz na naszym ślubie podczas kazania powiedział, że czas to miłość:)
dziczyzna jest świetna, polecam
Prześlij komentarz