sobota, 15 stycznia 2011

Rolada czyli wałek wegetariański

Ten facet to jakiś wałek- to była pierwsza myśl, która instynktownie wskoczyła mi do głowy po trzydziestu sekundach rozmowy z przyszłym pracodawcą. Właścicielem wegetariańskiej restauracji w zachodnim Londynie, niewysokim blondynem o pozornym nadmiarze energii i mętnym sposobie wyrażania się. Jego rozbiegane, skanujące oczy, lekko zachrypnięty głos i wachlowanie rzęsami być może działały w innych sytuacjach…


Postanowiłem zaryzykować mimo tego, że na dokładkę nazwę restauracji można w wolnym tłumaczeniu oddać jako: Paplanina albo Gadanina. Zacząłem następnego wieczoru, zarzucony tysiącami zakładowych reguł przez moich nowych, zawodowo uśmiechniętych lecz niewesołych współpracowników, którzy mimo braku kamer sprawiali wrażenie będących pod ciągłą obserwacją. Wydarzeniem wieczoru, które wniosło trochę autentycznych emocji, było odesłanie Chrisa „Coldplay”Martina z kwitkiem (z braku wolnych stolików).


Rano dostałem telefon, że nie muszę przychodzić, ponieważ jest mało rezerwacji, następne dwa dni w domu dały mi do myślenia i pozwoliły dowiedzieć się więcej o moim nowym miejscu pracy. Nie byłem jedynym, który brał udział w grze w kotka i myszkę (trochę dziwna gra jak na wegetariańską restaurację, hehe) i postanowiłem wycofać się z tej farsy. Jednakże była też i pozytywna strona tego przedziwnego spotkania. Jako początkujący kucharz dostałem tam radę życia: w kuchni nie ma czasu na robienie czegoś dwa razy. Innymi słowy, zrobienie czegoś źle zajmuje tyle samo czasu co zrobienie czegoś dobrze.

Opłacało się .

Rolada z kurkumą i bazylią na gęstej zupie z harissą
(ok.6 porcji)

Rolada:
60g masła
90g mąki
½ łyżeczki kurkumy
375ml ciepłego mleka
Sól morska
Świeżo zmielony pieprz
5 jajek (białka i żółtka oddzielnie)
Kilka gałązek bazylii (z grubsza pociętej)

Nadzienie:
400g sera ricotta
2-3 garści szpinaku

Zupa:
1 cebula (pocięta w kostkę)
3 ząbki czosnku (rozgniecione)
1-2 łyżki oliwy
1 płaska łyżka harissy ze sklepu lub od Karoliny
2 duże ziemniaki (pocięte w kostkę )
Sok i starta skórką z cytryny
1 czerwona papryka (pocięta w kostkę)
3 pomidory (pocięty w kostkę)
500ml bulionu warzywnego
500g cieciorki (2 puszki)
Garść szpinaku (z grubsza pociętego)

Rozgrzej piekarnik do 200ºC, posmaruj masłem i posyp mąką blachę o wielkości 23x33cm. Roztop masło w rondlu, wsyp mąkę i kurkumę. Smaż mieszając przez 3 minuty. Na małym/średnim ogniu stopniowo wlej mleko, ciągle mieszając (najlepiej małą trzepaczką) aż powstanie gęsty sos. Przypraw solą i pieprzem do smaku. Zdejmij z ognia na chwilę, dodaj żółtka i energicznie je wmieszaj, aż sos będzie lśniący i jednolity. Wmieszaj bazylię, odstaw do przestudzenia. W międzyczasie ubij białka na sztywną pianę. Wmieszaj ubite białka do „żółtej masy” , rozsmaruj równo na blasze. Piecz przez 15 minut aż ciasto będzie wyrośnięte i sprężyste. Wyjmij z piekarnika, przełóż na metalową kratkę* żeby ostygło.

Przypraw ricottę solą i pieprzem i rozsmaruj nią równomiernie ciasto, przykryj warstwą szpinaku i zwiń w rulon. Zawiń powstały wałek parokrotnie w folię plastikową. Przechowuj w lodówce.

Zupa. W garnku podsmaż cebulę i czosnek na oliwie aż będą miękkie. Dodaj harissę, ziemniaki, skórkę i sok z cytryny, paprykę, pomidory i bulion. Zagotuj, zmniejsz temperaturę, przykryj garnek i kontynuuj gotowanie przez 15-20 minut lub aż ziemniaki będą miękkie, ale nie rozpadające się. Dodaj cieciorkę i szpinak. Zagotuj, żeby cieciorka się podgrzała. Rozgrzej piekarnik do 180ºC, ułóż roladę (nadal zawiniętą w folię) na blasze i podgrzewaj przez 10-15 minut. Potnij na plastry i serwuj podane na zupie.

Smakowite i efektowne!

* Może to być półka wyjęta z piekarnika.

22 komentarze:

Amber pisze...

Absolutnie doskonałe! Co za widok.
Cieszę się,że jakiś pożytek z tego Twojego krótkiego doświadczenia wyniknął. I pięknie zaowocował.

Marta pisze...

Idealne! Wspaniała zupa, połącznie harissy z sokiem cytrynowym i gęstą pomidorową zupą to jedna z moich ulubionych dalekowschodnich inspiracji. Do tego podoba mi się konsekwentna rolada z dodatkiem kurkumy.

Naprawdę jestem zachwycona i wcale nie tylko dlatego, że jest wegetariańskie :)

magda k. pisze...

prezentuje się bardzo smakowicie :) podoba mi się i ta rolada i ta gęsta zupa, nawet nie wiem co bardziej :)

ewelajna pisze...

Człowieku, Ty własną otwieraj, skoro takie pyszności serwujesz...!!!
Co Cię nie zabije... ;)

Zielenina pisze...

no, nareszcie coś ekstra dla mnie ;-)

Karmel-itka. pisze...

po pierwsze - nie marnuj się w czyjejś knajpce, własną otwórz. Twoje dania na taki zaszczyt zasługują, Mistrzu!

po drugie - mistrzowska propozycja. ba, jak każda z Twoich potraw. idealnie podana, subtelnie wyważona. cudowna!

Panna Malwinna pisze...

jestem pod wrażeniem ;)
wszystko prezentuje się tak pięknie i wykwintnie, przepis godny uznania;)

Majana pisze...

Świetnie wygląda, bardzo ciekawa propozycja :)
Pozdrowienia:)

Moja Kawiarenka pisze...

Podziwiam jasność i słuszność drogi, po której ostro idziesz do przodu. Przepowiadam Ci wielką przyszłość :-)
Kiedy miałem Twoje lata, w sklepach były tylko kolejki do pustych regałów. Jeśli już na nich coś było, to było to, czego niket nie chciał.

Jswm pisze...

ciekawe połączenie.Tę roladę znam jako przystawkę.

Olciaky vel Olcik pisze...

Fajne są takie życiowe doświadczenia, coś zawsze ze sobą niosą.
Rolada pysznie brzmi i wygląda.

Pozdrawiam

dragonfly pisze...

Bardzo mi się ten przepis podoba! Zaczynam mieć coraz większe kompleksy, jak tu zaglądam! :-)

Anonimowy pisze...

Trafiłam na tego bloga przypadkiem - szukając informacji na temat angielskiego podwieczorku "cream tea". Bardzo spodobały mi się barwne zdjęcia, ciekawe przepisy, a przede wszystkim sympatyczny, bezpretensjonalny sposób pisania Autora. Dodaję blog do RSSa i będę tu częściej zaglądać :) Pozdrawiam serdecznie.

arek pisze...

Amber,
dziekuje:) Wiesz, ja zawsze staram sie cos dobrego wyciagnac z kazdej sytuacji. Lekarze nazywaja to optimisticus maniacalis ;p

Marta,
zareczam, ze na dodatek jest pyszne !

Magda K.,
mialem ten sam dylemat ;))

Ewelajna,
ja bardzo chetnie cos otworze, tylko wsparcia szukam ;)

Zielenina,
skad wiedzialas? ;)

Karmel-itka,
taki jest plan, mam nadzieje, ze sie spelni, jak mowilem Ewelajnie - szukam wsparcia;)

Panna Malwinna,
dziekuje:)bardzo mi milo :)

Majana,
zareczam, ze rownie dobrze smakuje:)

Moja Kawiarenka,
Dziekuje Tadeuszu za proroctwo! tez pamietam te kolejki- teraz to egzotyczne wspomnienie. Ostatnio napisales mi o tym, ze restauratorzy sa pokasani przez tego samego gada. Swieta prawda! Czytales "Perfekcjoniste" Rudolfa Chelminskiego?

Jswm,
to wlasnie lubie w kuchni, ze to samo danie mozna przedstawic w nieskonczonej liczbie odslon...

Olciaky vel Olcik,
Doswiadczenia sa swietne, pod warunkiem, ze nie bierzemy ich smiertelnie powaznie. Grunt to dystans ;)

dragonfly,
a ja sie zawsze ciesze jak mi cos/ktos zaimponuje bo najwazniejsze to inspiracja i wymiana doswiadczen :)

Anonimowa Czytelniczko,
dziekuje bardzo za mile slowa i zapraszam jak najczesciej! Pozdrawiam goraco :)

quinoamatorka pisze...

Arku, fantastyczna propozycja! Tę roladę znam, ale bardzo mi się podoba podanie jej w zupie! U mnie też wegetariańskie roladki - zajrzyj :)Pozdrawiam Cię.

nobleva pisze...

Świetna rada, danie też :)

Anonimowy pisze...

Świetny pomysł z tą roladą,tylko czy ona na pewno ma być podgrzewana w folii plastikowej? czy może to miała być folia aluminiowa?

arek pisze...

quinoamatorka,
bylem widzialem :)

Nobleva,
rolada jest tak samo dobra jak rada :)

Anonimowy,
mozesz zrobic to tez w folii aluminiowej lub zawinac w papier do pieczenia a potem w folie plastikowa, ale ja uzywam szefoskiego triku i zawijam tylko w folie plastikowa. W aluminiowej trzeba troche wydluzyc czas pieczenia. W takiej temperaturze folia plastikowa sie nie stopi. Dobrze jest zawinac min. 2-3 warstwy.

Anoushka pisze...

Swiety pomysl! Jak zwykle :)
Juz mnie korci, zeby wykorzystac :)

Karolina pisze...

Jedna z ciekawszych zup jakie ostatnio widzialam. Cieszy oczy, na pewno tez podniebienie, tylko nie moj instynkt lenia. ;) Bardzo dziekuje za podlinkowanie harissy. :) Pozdrawiam cieplo!

jukejka pisze...

zapisuję do wypróbowania ;) wygląda bajecznie.

Anonimowy pisze...

Mniam. Od jakiegoś czasu przekonuję męża do zup. Lecę więc do sklepu po składniki, zobaczymy, co z tego wyniknie... A po powrocie, zakładam swojego bloga! Stałeś mi się do tego inspiracją. Chociaż zdecydowanie wolę Blur i Coldplay niż Death Metal (a jednocześnie sama muzykowałam w rock-metalowej kapeli), to jednak bardzo mi się tu u Ciebie podoba. Z takim ciemnym, eleganckim, mrocznym ;) tłem... No i z pysznym jedzeniem, tekstami i zdjęciami. Pozdrawiam :)