piątek, 8 kwietnia 2011

Perłowe arancini, gremolata i jajko bez koszulki

Kwiecień zaczął się chaotycznie i pracowicie. Przez ostatnich kilka dni pisałem prace zaliczeniowe i propozycję pracy końcowej, niestety terminy zbiegły się w czasie i skończyło się jak zawsze…na pewno wiecie jak ;) Stworzyłem trzy dzieła, jedno o żywności spod znaku Fairtrade, drugie o żywności modyfikowanej genetycznie a w trzecim oceniliśmy z kolegą pod względem zarządzania strategicznego, jedną z największych sieci pubów w Wielkiej Brytanii, ale nie zamierzam Was tym nudzić. Wystarczy, że mój mózg jeszcze wczoraj był bliski eksplozji :)


Nic nie relaksuje mnie bardziej niż szperanie po półkach z płytami a tak naprawdę to późniejsze odsłuchiwanie znalezisk. W ramach terapii poegzaminowej odwiedziłem parę ulubionych sklepów i wszystko powoli wraca do normy. Najbardziej lubię małe, niezależne sklepiki z używanymi i niskonakładowymi płytami. Tam często kupuję rzeczy mało znane, eksperymentuję z gatunkami a jako kryterium wyboru, bardzo często, poza gatunkiem jest okładka lub nazwa i muszę powiedzieć, że odsetek niewypałów mam naprawdę niski ;) Uwielbiam te sklepy, ponieważ zawsze grają w nich dobrą muzę, nikt nie próbuje mi nic sprzedać a ja poszerzam swoje muzyczne horyzonty nie tracąc fortuny!


Inspiracją dla mojego dzisiejszego dania były arancini czyli kotleciki z ryżu, które często przygotowywane są resztek risotto a u mnie z kaszotto.

Perłowe arancini, gremolata i jajko bez koszulki
(2-4 porcje)

1 szalotka (drobno posiekana)
1 ząbek czosnku (drobno posiekany)
150g kaszy perłowej
1 litr bulionu warzywnego
50g startego parmezanu
Zestaw do panierowania (mąka, jajko, bułka tarta)
Olej do smażenia
Masło
Sól morska
Świeżo zmielony pieprz

Moja a la Gremolata
Pęczek pietruszki (tylko liście)
1-2 szalotki
Sól morska
Skórka starta z 1 cytryny
Oliwa z oliwek
Odrobina sera feta (opcja)

4 żółtka

Rozgrzej 2 łyżki oliwy w rondlu, wrzuć szalotkę i czosnek, podsmaż minutę. Wsyp kaszę i wlej bulion, doprowadź do wrzenia i gotuj przez 30-40 minut na wolnym ogniu, aż większość płynu odparuje (jeżeli będzie za suche dolej wody lub bulionu). Dodaj parmezan i wymieszaj, dopraw do smaku. Wyłóż kaszotto na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i ostudź a następnie uformuj małe kotleciki (powinno wyjść około 12).

Panieruj w mące, jajku i bułce tartej, smaż z obu stron na średnio rozgrzanym oleju z odrobiną masła aż zbrąowieją (bąbelki, które powstają po rozgrzaniu masła pozwolą usmażyć i nadać złotego koloru bokom kotlecików).

Żeby zrobić gremolatę potnij szalotkę w bardzo cienkie plasterki i wymieszaj z listkami pietruszki, skórką cytrynową, odrobiną oliwy i skruszoną fetą.

W międzyczasie zagotuj wodę w garnku (nie może gotować się gwałtownie !!), delikatnie wrzuć do niej żółtka uważając, żeby się nie stykały i gotuj przez minutę lub półtorej.

Ułóż wszystkie składniki dania na talerzu i rozkoszuj się prostotą tego dania, używając lejącego się żółtka jako sosu/dipu do kotlecików…

22 komentarze:

Aurora pisze...

Ja to bym się chętnie ponudziła przy takiej tematyce ;-) a przepis bardzo inspirujący! Pozdrawiam! :-)

Maggie pisze...

Wyglada oblednie! W moim "bezmiesnym" okresie (a byl taki) kombinowalam z kotlecikami ze wszystkiego, z czego tylko sie dalo, ale takich jeszcze nie probowalam. Danie prezentuje sie naprawde ladnie, a do tego jest przyjazne dla domowego budzetu :)
A w sklepie z plytami dawno nie bylam, oj, dawno. Jego funkcje pelni u mnie last.fm - to tam odkrywam muzyke.

Amber pisze...

Arku,dobrze,że jesteś.Z takim pysznym daniem.Kotleciki,gremolata,wszystko wspaniale się ze sobą komponuje.
Egzaminowy stres dał wspaniałe efekty.A i poszukiwania muzyczne z pewnością na to wpłynęły.
Powtórzę sobie Twoje danie.Z wielką przyjemnością!

Hanna pisze...

Bardzo fajny zestaw - nie znałam żadnej z tych pozycji. Szczególnie zaciekawiły mnie jajka bez koszulek. Muszę wypróbować ten sposób przyrządzenia jajek - bardzo mi się spodobał. Pozdrawiam!

Kuba pisze...

Arku, fajny pomysł na wykorzystanie resztek. U mnie jednak bardzo rzadko zostaje coś z risotto lub kaszotto :-)

A tematy prac bardzo ciekawe, szczególnie dwa pierwsze. Ja pisałem pracę mgr pt.: "PRL od kuchni" i miałem problemy z materiałami. A w ciągu dwóch-trzech lat od obrony w księgarniach pojawiło się co najmniej kilka książek dotykających tego zagadnienia...

Everyday Emotion pisze...

dla mnie poegzaminowy reset w kuchni lub bieganie - zalezy od nastroju i pogody :)

Joanna pisze...

Jaką konsystencję powinna mieć masa na kotleciki? Robiłam raz zrazy z kaszy gryczanej i było to traumatyczne doświadczenie. Kasza fruwała na wszystkie strony i cholerstwo wcale się nie chciało kleić : (

Sarenka pisze...

dość często wybieram płyty i książki po tytułach i okładkach. Tak z przekory;) I zazwyczaj trafiam na świetne rzeczy. Z książek np traktat o łuskaniu fasoli a z płyt opeth - orchid;)

nobleva pisze...

Robiłam kotleciki z resztek risotto w czasach zanim mój małżonek nie lubił risotto i coś tam zostawało, kotleciki mu smakowały, ale teraz już nie ma szans bo risotto zaklikało i resztek już nie ma.
piękna kompozycja na talerzu :)

Agnieszka pisze...

Arancini to mi się już za nazwę podoba:) wszelkiego rodzaju "kotleciki" uwielbiam to i te z ryżu wypróbuję.

aga pisze...

danie prezentuje sie niezwykle smakowicie:)

kornik pisze...

krótko mówiąc, pojadłabym:)
przy dzwiękach ciekawej, inspirującej muzyki rzecz jasna.

monika pisze...

Znałam pod nazwą "supli" - zazwyczaj z nadzieniem z ragu - ale taka wersja bezmięsna zdecydowanie bardziej mi się podoba! A jeszcze bardziej podoba mi się jajko bez koszulki :)))

Pozdrowienia :)

poswix pisze...

To jeszcze takie sklepy istnieją? Dotychczas byłam przekonana, że oddały swoje życie za empiki, kolportery i inne tego typu... Niby blog o gotowaniu a można się dowiedzieć innych ciekawych rzeczy. :)

Kuchareczka pisze...

Spodobało mi się żółtko bez koszulki. Golas! :)

Lekka pisze...

Cudny tekst, cudne danie i cudna prezentacja. Pomysł z gotowanym jajkiem dla mnie zupełnie zaskakujący. Super!
Tak jak i tematyka Twoich naukowych zainteresowań. Ja tam bym się nie nudziła, gdybyś ją tutaj zreferował.:)

mar pisze...

Ha, wierzę, bo u mnie również większość płyt (i książek) wybranych intuicyjnie sprawdza się najlepiej:) Szkoda, że jakoś nie znam za bardzo takich miejsc we Wrocławiu:( Swego czasu nagromadziłam sporo "dobra" z wędrówek po targowiskach staroci. Ba, niektórzy nawet nie wiedzą co sprzedają (tym bardziej miło odkryć ich wartość w domowym zaciszu).

Przepis 100% trafiony w me raczej bezmięsne gusta:) Dzięki, za kotleciki i za sexy jajko;)

Polka pisze...

Haha możesz mieć egzaminy cały czas jeśli z tego wychodzą takie dania proszę Pana :)
To kiedy będziecie w Warszawie? :D
Uściski dla Małżonki!

arek pisze...

Niestety praca stanela mi na drodze do szybszego odpowiedzenia na Wasze komentarze, ale juz jestem ;)

Auroro,
gdyby pisanie i studiowanie bylo jedynym moim zajeciem nie mialbym nic przeciwko temu :)

Maggie,
mowiac szczerze, muzyke sledze w kazdy sposob- last.fm, spotify, myspace etc, ale nie ma to jak plyta w reku ;)
BTW polecam Ci sklepy Retro-Exchange w Notting Hill Gate- skarbnica plyt i innych staroci, maszyn do pisania, ksiazek, talerzy...

Amber,
dziekuje i tez musze powiedziec, ze fajnie jest wrocic :))

Hanno,
gremolata oryginalnie ma w skladzie czosnek zamiast szalotki i nie ma fety a jajka bez koszulek to taki szefoski trick, ktory bardzo lubie ;)

Kuba,
PRL od kuchni- swietny temat! z dystansu patrzac bardzo zdrowa dieta;) nieduze porcje, sniadanie, drugie sniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja - uklad doskonaly ;)
Ja na zakonczenie chce ocenic czy Fairtrade jest fair i jak to widza studenci mojego uniwerku.

Everyday Emotion,
gotowanie tak, z bieganiem mam maly problem:) jestem krotkodystansowcem biegam tylko 10-15 minut dziennie dla rozgrzewki ;)

Joanno,
zostaw 1/3 -1/4 plynu w garnku ( wrazie potrzeby dolej wody) wtedy po dosypaniu sera kasza powinna sie kleic, duzo latwiej sklejac kotleciki kiedy masa jest lekko ciepla a po ulepieniu wlozyc je lodowki do calkowitego ostygniecia. A gryczana to fakt ciezki wspolpracownik hehe

Sarenko,
ja tez wybieram plyty jak Ty :D
Orchid jest swietna plyta. Pamietam, ze pierwsza Epke Opeth, ktora byla kompilacja z Oomph! dostalem od Mariusza Kmiolka (thrash'em all treaz Massive Music), ktory dostawal plyt na tony i oddawal mi co bardziej "taneczne" do mojego DJ owania :)
A ostatnio kupilem (za nazwe) Cooking on 3 burners - swietny acid jazz- polecam (album pt Soul Messin')!!

Ewo,
tak to jest z dobrym risotto, trzenba jej jesc az nic nie zostanie ;))

Agnieszko,
sa tacy co te kotleciki jeszcze nadziwaja , ale to juz perwersja hehehe

Aga,
Ciesze sie i radze przetestowanie ;)

Kornik,
o tak! przy dobrej muzyce o wiele lepiej gotowac nie mowiac o jedzeniu ;)

Moniko,
ja z kolei nie znalem nazwy supli, myslalem, ze te z ragu to po prostu arancini z ragu ;) Niby posiadanie koszulki dziala na wyobraznie, ale bez... ;))

poswix,
czy w Polsce istnieja? tego nie wiem, ale istnieja w Londynie. To fakt sieci przejely rynek a szkoda bo male niezalezne sklepiki to jest to. Mam nadzieje, ze powroca ;)

Kuchareczko,
Tak! Uwazac na golasa w krzakach z gremolaty hehe

Lekka,
a wiec referuje :Is Fair Trade Fair? Understanding and Awarness of Ethical Food and Drink Issues of University of West London Students and Their Attitudes, Perceptions and Willingness to Purchase Fair Trade Products to bedzie moje badanie, ktore zamierzam zrobic, mam nadzieje, ze profesor zaakceptuje propozycje. A jajeczko niby proste a takie fajne udziwnienie :)

Mar,
macie takie swietne knajpy we Wroclawiu, ze moze ktos wpadnie na pomysl jakiegos muzycznego antykwariatu... oj bardzo bardzo milo knajpy na rynku wspominam :)

Poleczko,
egzaminy? caly czas? Ty mi zle zyczysz hehehe
a Pl niebawem, pod koniec kwietnia :))

magda k. pisze...

nie ma to jak dobry relaks po egzaminach, czy innych zawirowaniach :)
a danie prezentuje się znakomicie, uwielbiam takie kotleciki,więc wypróbować będzie trzeba :)

Bareya pisze...

Podoba mi się to danie. Szczególnie na tym pierwszym zdjęciu. Na czarnym talerzu wyglądało by obłędnie.
pozdrawiam
p.s. pozazdrościć takich muzycznych sklepików...

Ania vel Vespertine pisze...

Ojej, jakie ładne. Równiutkie, złociste... Super! I to z kaszy - a ja usilnie szukam przepisów na rzeczy z kaszą.

Zapamiętam.