środa, 17 października 2012

Kolacja dla wegetarian. Niekoniecznie z Kopenhagi…


Mój kumpel Alex jest prawdziwym mięsożercą, ma nawet kilka teorii, które według niego udowadniają wyższość diety mięsnej nad bezmięsną. Lubi się nimi chwalić i je dyskutować, najchętniej z przeciwnikami swoich poglądów, czerpiąc z tego niesamowitą radość. Dyskusje są najczęściej, rzeczowe, oparte na wiedzy i oczytaniu i prowadzone z dużą dozą luzu a w mojej ocenie ich „szpila” skierowana jest w „wegetariańskich udawaczy”.W swojej ekscentrycznej miłości do tematu mięsno-wegetariańskiego posunął się do tego, że przez parę lat pracował w restauracji wegańsko-wegetariańskiej. Mówi, że najbardziej lubił zimne miesiące kiedy mógł przychodzić do pracy w kurtce z prawdziwym futrzanym kołnierzem… Trochę to perwersyjne, ale to gra, odreagowanie wielu lat pracy w restauracyjnym biznesie ;)


Kilka dni temu przyjechał niespodziewanie z Kopenhagi, gdzie teraz mieszka, wpadł do mojej kuchni i mówi: pokochał byś mojego szefa kuchni! Naprawdę byście się dogadali! Kiwam głową, mówię yhm! i czekam na dalszy ciąg, ponieważ wiem, że nie o romantyczne uczucia tutaj chodzi. Słuchaj! Posłuchaj tego…Szef dostaje maila…


Klient: Kolacja na 46 osób, 3 wegetarian, proszę o propozycję menu, data…

Szef: Tak, rozumiem, dnia tego i tego 43 osoby na kolacji. Menu w załączniku.


Myślę, że te 3 osoby nie pogardziłyby moim casserole z dyni i szalotek. Trzy rodzaje (szalotki, dynia i papryka) słodkości, zaostrzone mieszanką przypraw cajun i duszone w mleku kokosowym. Do tego marchewkowy naan z kuminem i ziarnami kopru włoskiego. Podejrzewam dużą ilość mięsożernych dezerterów ;)


Casserole z dyni w kokosowym sosie
(4-5 porcji)

300g szalotek
1 duży fenkuł
3 łyżki oleju rzepakowego
2 czerwone papryki (pocięte na duże kawałki)
4-5 ząbków czosnku (rozgniecione)
1kg dyni piżmowej lub zwykłej (obrana i pocięta w 2-3cm kawałki)
1½ łyżki przyprawy cajun (tutaj przepis)
2 łyżki posiekanego tymianku
½   warzywnej kostki rosołowej + 100 ml wody (lub 100ml mocnego wywaru warzywnego)
1 puszka pomidorów (400ml)
1 mleczko kokosowe (400ml)
Sól morska
Świeża kolendra

Obierz szalotki (zostaw całe), jeżeli są duże przetnij je na pół. Potnij fenkuł na 2-3 cm kawałki, rozgrzej 2 łyżki oleju w garnku i smaż z szalotkami na średnim ogniu około 8 minut często mieszając aż warzywa zaczną się rumienić. Wyjmij je łyżką cedzakową do miski. Wlej pozostały olej, wrzuć papryki i smaż przez 10 minut często mieszając aż będą miękkie i lekko zbrązowione. Dodaj wtedy czosnek i smaż przez minutę a następnie wrzuć szalotki z fenkułem, dynię, przyprawę cajun i tymianek. Wymieszaj dokładnie. Wrzuć skruszoną kostkę rosołową, wlej wodę, mleczko kokosowe, pomidory i szczyptę soli. Doprowadź do wrzenia, zmniejsz ogień do najmniejszego, przykryj i gotuj przez 40-45 minut (mieszając co jakiś czas) lub aż warzywa będą miękkie, ale nie rozpadające się.

Podawaj posypane liśćmi kolendry z marchewkowym chlebkiem naan i ryżem.

Marchewkowy naan z kuminem i ziarnami kopru włoskiego
(6-8 chlebków średniej wielkości)

1 płaska łyżeczka ziaren kuminu
1 płaska łyżeczka ziaren kopru włoskiego
Szczypta ostrej papryki
225g mąki tortowej
12g świeżych drożdży (7g instant)
½ łyżeczki soli
150g marchewki (startej na grubych oczkach)
100ml ciepłej wody
2 łyżki oleju rzepakowego + do smażenia

Lekko rozgnieć kumin i koper w moździerzu. Wsyp do miski pozostałe składniki i wymieszaj je łyżką, żeby się połączyły i uformowały ciasto. Wyjmij je z miski na posypaną mąką stolnicę i ugniataj przez 10 minut aż będzie gładkie i elastyczne. Przełóż do miski, przykryj ścierką i odstaw w ciepłe miejsce do wyrośnięcia/ podwojenia objętości.

Kiedy ciasto wyrośnie, wyłóż je ponownie na posypaną mąką stolnicę i podziel na równe części. Rozwałkuj je na cienkie (2-3 mm) placki.

Rozgrzej małą ilość oleju na dużej patelni i smaż chlebki przez ok. 2 minuty z każdej strony. Odkładaj na ręczniki papierowe, żeby odcedzić nadmiar tłuszczu.


* Możesz spróbować smażyć chlebki na suchej patelni, ale używaj wtedy trochę niższej temperatury. Ja lubię te smażone na oleju ;)

19 komentarzy:

hajduczek pisze...

No tak, ja bym na pewno nie pogardziła! Brzmi bardzo apetycznie, zapisuję w zakładkach do zrobienia. I rzeczywiście, wielu jedzących "normalnie" dezerteuje, opuszcza mięsne półmiski, penetrując z zainteresowaniem te przeznaczone dla wegetarian. Skutek jest często opłakany dla tych ostatnich, bo pozostają niedojedzeni, przy pustych półmiskach, skazani na zjadanie dekoracji z dań "ogólnych"...
Dziękuję i pozdrawiam - wegetarianka.

Gosia pisze...

sympatycznego kolege masz (wesolego Prowokatora ;)),a takim dyniowym dankiem na pewno nawet prawdziwy miesozerca by nie pogardzil, nie???zaserwowales to koledze???
Pozdrawiam i zapisuje :)

Aurora pisze...

Czasem chciałabym być wegetarianką. I czasami jestem :)) jak mi przed oczyma stoją wege pyszności mmmmmm

Ewa pisze...

Ja w głębi serca jestem wegetarianką, takie przepisy rozbijają moją mięsożerną skorupę ;)
Pozdrowienia ślę ze skórzanej kanapy ;)

kornik pisze...

Ale kolory! Muszę zrobić takie danie, obłęd!

asiawhitekitchen pisze...

Bardzo fajny pomysł z tą dynią, a te placuszki jeszcze lepsze. Ale tak na marginesie, ja też wolę mięso. Nie obraziłabym się jak by w tej dyni były smażone kawałki boczku. Pozdrawiam. Asia

Monika pisze...

Uśmiałam się z szefa :) W ogóle lubię Twoje posty czytać :) No i dzisiejszym przepisem nie pogardzę, kuchnia wegetariańska jest mi z dnia na dzień coraz bliższa :)
Pozdrawiam.

Bee Magazyn pisze...

Już lubię tego Alexa i jego szefa :-)

Daria i Jarek pisze...

Podoba mi sie Twoje danie ale chyle czola koledze miesozercy... sama kocham miecho i do tej dyni napewno bym wrzucila jakis niewinny kawaleczek... :)

na.oko pisze...

Pelne uznanie dla miesozernego kolegi i jeszcze wieksze uznanie dla Twoich casserole :)

Majana pisze...

Hehe;D Dobre! I kolega i jego szef hihi;)
A takie jedzonko to ja chętnie bym pojadła :)
Pozdrowienia!:)

Ania Włodarczyk (aka vespertine) pisze...

Ale się wegeludziom naraziłeś tą opowiastką ;))) Na szczęscie możesz zwalić na kolegę wszystko :)

Naany z marchewką mnie powaliły. Chcę koniecznie! Tylko z casserole sporo pracy... Ale brzmi cudnie.

arek pisze...

Gosiu, poprosil o salate... Do swojego burgera :))

Marta pisze...

Ty to jesteś jeszcze większy prowokator niż kolega - wiadomo, że nikt nie pogardziłby Twoim dyniowym casserole! ;)

słodko-słona pisze...

Piękne kolory! Wygląda niesamowicie apetycznie :)

eMajdak pisze...

Arek ja nie wiem gdzie są Twoje granice kunsztu kulinarnego bo co sobie je w głowie ułożę to Ty je przekraczasz :)
W takich chwilach żałuję, że jesteście tak daleko!

ankawell pisze...

Casserole z dyni - takie bogactwo aromatów i barw - coś dla mnie :)

monika pisze...

Arku, dynią i kokosem zajadam się od jakiegoś czasu, choć w ciut innej wersji, z ciecierzycą i dużą ilością chili i kolendry - przepychota!!! :) A ostatnio kokosowa dynia wpadła do ciasta, to pozwoliłam sobie Twoje casserole przy tym placku zalinkować, mogieee? ;)))

Serdeczności!

PS. A z tego szefa to niezły gagatek :)

Natalia Chuszcz pisze...

świetny przepis! ;)