sobota, 20 lutego 2010

Kasza gryczana z porem i czerwoną fasolą

Kiedy byłem dzieckiem, jednym z moich ulubionych miejsc do zabawy był dach garażu mojego taty. Wchodziłem tam po gruszy, która rosła obok. Najczęściej bawiłem się z M., którego mama nazywała nas bliźniaki syjamskie.

U mnie na dachu mieliśmy spokój. Mogliśmy prowadzić obserwację, planować ataki na wyimaginowanych wrogów albo prowadzić chemiczne eksperymenty.
Dach jego garażu był za to dla nas schronieniem…przed jego młodszą siostrą K., która jednej chwili nas kochała a innej nienawidziła i obrzucała czym popadnie, nie wykluczając kamieni…Dziewczyna z charakterem od małego:)
Największym stopniem wtajemniczenia była umiejętność szybkiego schodzenia przez zeskakiwanie. To był wyczyn!

W trakcie jednej z ucieczek przed poważną ofensywą prowadzoną przez K. chcieliśmy uciec z jej pola zasięgu i szybko zeskoczyliśmy w niesprawdzonym miejscu…poczułem dziwne ciepło w mojej skarpetce, która zabarwiła się na czerwono… K. nagle opuścił szał i jak najszybciej udaliśmy się po pomoc do ich (M+K) babci, która stwierdziła, że taka rana (5-6 cm na kości piszczelowej) to nic, i że ona ma specjalny spray, który przyspiesza gojenie. „ To świetnie, poczekam, aż mi się zagoi zanim pójdę do domu…” - powiedziałem. Pamiętam jak dziś.


Babcia akurat robiła pierogi i gotowała kaszę gryczaną, której zapach przez długie lata kojarzył mi się z tym wypadkiem.

Nie lubienie gryczanej przeszło mi dość dawno, ale jako regularny gość na moim menu zawitała dopiero kiedy zająłem się profesjonalnym gotowaniem. A to mój ulubiony sposób przygotowania gryczanej, którego autorstwo śmiem przypisywać sobie:


Kasza gryczana z porem i czerwoną fasolą
(2-3 porcje)

100g kaszy gryczanej
400g czerwonej fasoli z puszki
1 por
Łyżka masła
Szczypta soli morskiej


Kaszę ugotuj zgodnie z instrukcją.
W międzyczasie umyj pora (ja używam białej i jasnozielonej części) i potnij w 2-3 milimetrowe krążki.
Roztop masło na średnim ogniu i dodaj pora, posól i smaż aż zmięknie uważając żeby nie przypalić.


Kiedy kasza jest gotowa odlej ją i wsyp do garnka, dodaj czerwoną fasolę, podsmażonego pora i odrobinę wody. Podgrzej przez 2-3 minuty. Podawaj z pieczonym łososiem, mięsem lub jajkami sadzonymi.


*Jeżeli chcesz zwiększyć ilość porcji do 5-6 dodaj tylko kolejne 100g kaszy.

10 komentarzy:

Ania vel Vespertine pisze...

Kochany jesteś :D Dzięki! Na pewno wykorzystam, bo przepis fajny, z jajem!

Pozdrowienia z podmokłego Trójmiasta ślę...

nobleva pisze...

Jak jeszcze mieszkałam w domu rodzinnym, i jak jeszcze mieszkał w nim mój tato, to kasza gryczana była jego sobotnią specjalnością. Potrafił ją ugotować idealnie na sypko, do tego gulasz i obowiązkowo ogórki kiszone ... kasza gryczana to dla mnie do tej pory danie - wspomnienie normalności

asieja pisze...

dobrze, że dzielisz się takimi pysznymi przepisami,
sama nawet bym nie pomyślała, by do kaszy dodac fasolę
a kaszę uwielbiam, na sypko, z dodatkami.. pod każdą niemal postacią.. może byc nawet z mlekiem
wybierasz tą paloną czy tą białą?

i strasznie to fajne, że niektóre smaki kojarzą nam się tak wyraźnie z pewnymi wydarzeniami. chocby z zeskakiwaniem z dachu :-)

Patrycja pisze...

Kaszę gryczaną kocham i nigdy mi się nie znudzi a jeszcze z karmelizowanym porem to w ogóle. Ciekawe połączenie z fasolą, na pewno wypróbuję:)

Mich pisze...

Kaszę gryczaną lubię, połączenia nie znam, jeszcze. Zima przechodzi a mi ciągle w głowie kasze.

sylwia pisze...

Lubie Twoj blog:)

Konsti pisze...

Kasza gryczana - moge ja jesc zawsze i wszedzie:) z porami uwielbiam, fasole dodaje tylko do talerza Kalabryjczyka, a sobie dorzucam ciecierzyce... pycha!
Pozdrawiam serdecznie.

Bareya pisze...

Nie tyle nie lubię kaszy gryczanej - co faktem jest, że ją rzadko w młodości jadałem. Barzo rzadko. Obecnie uwielbiam wszelkiego rodzaju kasze i to Twoje połączenie jej porem i fasolą zaciekawiło mnie. Ta trójca wydaje się pasować do siebie jak ulał i nie wiem dlaczego nagle do głowy przyszedł mi "badyan". Tak mała szczypta do tego zestawu. pozdrawiam

magenta pisze...

Miziasz ostatnio swoje bezmięsne wielbicielki :) Super, ja się czuję miziana podwójnie, bo jako bezmięsna jem ryby i owoce morza, więc łosoś jak najbardziej podchodzi :)

arek pisze...

Aniu,
dzieki;)

Nobleva,
moj tata nie lubil...mial jakas traume z wojska hehe

Asieja,
wiecej jem palonej, ale biala tez lubie bardzo:)

Patrycjo, Mich
moze zalozymy klub milosnikow kaszy?

Sylwio,
bardzo lubie co napisalas:)

Bareya,
badyan dlaczego nie? moglby dodac dodac nowego wymiaru...ciekawe, lubie pomysl:)

Konsti,
ciecierzyca, tez super:)

Magenta,
milo mi slyszec, ze mam wielbicielki:) a ja taki niesmialy hehe;)