poniedziałek, 13 czerwca 2011

Przepis na długowieczność

Dostałem na początku roku od mojego dostawcy ryb kalendarz, w sumie kalendarzyk ścienny z odrywanymi kartkami, na których każda data jest okraszona cytatem. Bardzo lubię te codzienne mądrości, szczególnie te bardziej celne i uniwersalne. W czwartek dowiedziałem się, że starość zaczyna się kiedy zaczynamy żałować a przestajemy marzyć (dobrze, że żyję marzeniami, mam szansę żyć wiecznie hehe).


 Jason Atherton (jak zapewne wiecie, jeden z moich ulubionych szefów kuchni) otworzył kilka tygodni temu swoją pierwszą, zupełnie samodzielną restaurację, nazywa się Pollen Street Social. Jest ona urzeczywistnieniem jego marzeń i wielką inwestycją. Oczekiwałem z niecierpliwością pierwszych reakcji krytyków i środowiska. Krytycy, którzy przez lata wynosili go pod niebiosa ewidentnie się zawiedli a ich przyjęcie Pollen Street Social można nazwać co najwyżej ciepłym. Trudno mi uwierzyć, żeby Atherton nie podołał zadaniu. Może krytycy za wysoko ustawili sobie poprzeczkę z oczekiwaniami? Może po prostu przesadzili? Kolejna kartka z kalendarza zdaje się potwierdzać tą tezę słowami Salvadora Dali: jedyną rzeczą jakiej świat nigdy nie będzie miał dość, jest przesada.


Ponieważ moim marzeniem jest otworzenie własnego miejsca, w którym moglibyście zjeść m.in. doradę według przepisu Jasona Athertona, zacytuję po raz kolejny Salvadora Dali: mogę udowodnić, że zdolny jestem w tej chwili bez mrugnięcia przyjąć pięćdziesiąt tysięcy dolarów. Po otwarciu krytycy niech krytykują ile chcą, aby tylko chcieli krytykować ;))


Dorada z sałatką z fenkułu w pomarańczowym dresingu
(4 porcje)

4 filety dorady
Sól morska
Świeżo zmielony pieprz
100ml oliwy z oliwek (o neutralnym smaku)
3 pomarańcze
1 fenkuł
½ czerwonej cebuli
3 łyżki białego octu winnego
75g czarnych oliwek bez pestek (pociętych w ćwiartki)
3-4 łyżki oleju słonecznikowego do smażenia

Opłucz filety, osusz ręcznikiem papierowym i usuń ości. Natnij skórę w 4-5 miejscach. Przypraw solą i pieprzem, posmaruj oliwą, przykryj i wstaw do lodówki.

Obierz jedną pomarańczę obcinając skórę i błonę chroniącą miąższ. Wytnij małym nożem poszczególne segmenty trzymając owoc nad rondlem, żeby zebrać soki. Wycięte segmenty odłóż na później i wyciśnij resztę soków z pozostałości owocu.

Zetrzyj skórkę z pozostałych pomarańczy, wyciśnij sok i wlej go do rondla. Zagotuj sok w rondlu i odparuj go na średnim ogniu o 2/3, następnie wrzuć startą skórkę i ostudź.

Jeżeli fenkuł ma “koperkopodobne” listki
zostaw je do dekoracji, jeżeli nie możesz użyć koperku). Potnij fenkuł i cebulę na bardzo cienkie plasterki, wrzuć natychmiast do miski z zimną wodą na przynajmniej 10 minut.

Żeby zrobić dressing dodaj do zredukowanego soku ze skórką ocet winny, oliwę, oliwki, koperek i rozdrobnione palcami segmenty pomarańczy. Wymieszaj.

Wyjmij fenkuł i cebulę z miski, osusz. Włóż do suchej miski, zalej większością dresingu, dopraw solą i pieprzem i wymieszaj.

Rozgrzej olej na patelni i usmaż filety kładąc je skórą do dołu i smażąc przez 2-3 minuty z każdej strony, aż brzegi będą złotawe.
Polej odrobinę dresingu na każdy talerz, na środku ułóż rybę chrupką skórą do góry dekorując ją sałatką. Posyp koperkiem lub listkami fenkuła.

Ja podaję to danie z gotowanymi ziemniakami z koperkiem lub bez dodatków jako lekki lunch.



22 komentarze:

Anna Maria pisze...

Tak, tak, czytałam recenzję AA Gilla z 8 maja, bardzo letnią (oskarżenia o wtórność). No cóż, może rzeczywiście za wiele oczekiwali... Taka dorada na pewno jest pyszna.

Polka pisze...

Ja tam z zasady większości krytykom nie ufam :)
Ale jak już otworzysz swoje miejsce to się wpraszam i obiecuję szczerą pozytywną ocenę sytuacji :)
Przepis na 5tkę!
Ucałuj Małżonkę ;)

arek pisze...

Aniu,
tez to czytalem i niezle sie zdziwilem;) ale Jay Rayner i Zoe Williams wcale nie byli bardziej wylewni. To samo z reszta spotkalo nowa brasserie Marcusa Waeringa..

Poleczko,
przeciez Ty juz dawno sie wprosilas :)) a malzonke oczywiscie ucaluje jak tylko uda nam sie spotkac ;)))

aga pisze...

chetnie bym sie wybrala do Twojej restauracji na takie pyszne danie:)

monika pisze...

Arku, dostawca ryb, szaleństwo! Jeszcze z rok temu bym nie zazdrościła, ale teraz na tym małopolskim bezrybiu, ech..

Super przepis, szykuj się na nalot blogerów jak już otrwożysz ten lokal :)))

Serdeczności!

Fuchsia pisze...

Nalotu blogerów na swój lokal możesz być pewny ;) A krytyczne opinie o lokalu przynajmniej świadczą o jego popularności.
Przepis wygląda zachęcająco - w końcu połączenie fenkułu i ryby nie może zawieść!

Polka pisze...

Uważaj bo ktoś Ją tę małżonkę Tobie ukradnie :P

arek pisze...

Aga,
jezeli tylko uda mi sie kiedys zrealizowac ten plan, czuj sie zaproszona :))

Moniko, Fuchsio
marze o takim nalocie :))

Poleczko,
;))

burczymiwbrzuchu pisze...

Pycha! Uwielbiam doradę, jakiś czas temu robiłam ją w zielonym curry i wyszła fantastycznie. Teraz muszę spróbować twojego przepisu, pozdrawiam!

Kamila pisze...

Rybka na zdjęciach wygląda smacznie, tak też pewnie smakuje. Krytyka jest łatwa, a sztuka trudna. Pozdrawiam

Bareya pisze...

Cytat Salvadora Dali chyba wyjaśnia wszystko.
Ja bym to nazwał "przesadyzmem".
Gdyby ludzie mieli własne zdanie nie potrzebowali by krytyków a tak muszą stale mieć podpowiadane co jest dla nich dobre czy złe. Nie pójdą spróbować tylko będą czytać recenzje.
Po drugie - obecnie - ludzie szybko się nudzą. W sztuce w muzyce - zawsze tak było i dobrze o tym wiesz umieszczając w tym poście nie kogo innego jak SALVADORA.
Danie pierwsza klasa ale gdyby ta ryba miała np. jadalny głośniczek, z którego wylatywała by muzyka to ludzie byliby wniebowzięci. Albo po dotknięciu widelcem stawałaby się ta ryba przeźroczysta.
pozdrawiam

mar pisze...

Ja mam takie wrażenie, że nastały czasy, w których sensem krytyki jest podwyższanie przez krytyków poczucia swojej własnej wartości. Zamiłowanie do przesady z reguły powoduje szukanie dziury w całym. W tej doradzie nie ma dziury;) A nawet jakby była, to ja jestem marnym krytykiem, bo wystarczy, że mi się da rybę i jestem kupiona;)

Dopinguję Twoim marzeniom, z ogromną chęcią zjadłabym w Twoim lokalu

Aurora pisze...

Mam podobne, choć duuuuuuuuuuuużo skromniejsze marzenie, ale co tam, przynajmniej oboje będziemy żyć długo ( i zapewne szczęśliwie) ;-) powodzenia!

Lekka pisze...

O ranyy, chyba balansuję - to mój komentarz do tytułu wątku.
Poza tym świat się starzeje, w sensie, że mu się wydaje, że wszystko widział, że się nie potrafi skupić na szczególe i że pędzi. Stąd rozczarowanie wszystkim tym, co nie jest cudem mniemanym. A cudów wszak nie ma.
No może z wyjątkiem tej dorady.;)

Anonimowy pisze...

Wczoraj Przyjaciółka składając mi życzenia imieninowe powiedziała: życzę ci abyś miała marzenia i to było piękne i prawdziwe, pozdrawiam

Komarka pisze...

Widzę, że mamy niezłą synchronizację smakową ;)) Nie wiem skąd wezmę doradę, ale rybę + pomarańcze mam już przetestowane i z dziką przyjemnością wypróbuję wszelkie wariacje na ten temat. Tylko daj znać, kiedy to miejsce otworzysz, a skrytykuję z miłą chęcią ;P

pookcook pisze...

Apetito, zwłaszcza dla mnie bo jestem na diecie:) Pewnie spróbuję

dragonfly pisze...

Rezerwuję stolik w knajpie jakby co! Dorada kapitalna. Bardzo lubię tę rybę!

hania-kasia pisze...

Szkoda, że restauracja, w której serwujesz swoje dania jest daleko ode mnie, bo chętnie wpadłabym na taką rybkę. Bardzo lubię doradę - przyrządzona przez Ciebie wygląda super aptycznie. Z takimi dodatkami musi smakować świetnie. Pozdrawiam!

ewelajna pisze...

Ja tam nie będę słuchać krytyków jak będziesz otwierała swoją restaurację - ja po prostu przyjadę:)

ewelajna pisze...

OTWIERAŁ...!
Proszę o wybaczenie...

buruuberii pisze...

Nie lubie krytykowac (ale mi sie zdarza:), lubie za to ten cytat z kalendarza, marzenia - Arku one sa dla nas, niech martwia sie Ci ktorzy lubia! Trzymam kciuki za wszelkie przedsiweziecia i pozdrawiam cieplo, choc leje za oknem :D