czwartek, 15 listopada 2012

Tajski burger z majonezem teriyaki


Właśnie trzymam w ręku Monitor Magazine, w którym znajduje się pierwszy numer magazynu WhitePlate. Zanim otworzyłem kopertę, w której do mnie dotarł (jeszcze raz dzięki Michał!), odłożyłem ją na chwilę, tak jakbym chciał przedłużyć ten moment wewnętrznej radości, która kłębiła mi się gdzieś w okolicach żołądka. Wiedziałem, że jest w nim mój tekst, wiedziałem, że na stronie 116-tej, ale nadal był to przeżycie lekko surrealistyczne. Otworzyłem, cieszę się jeszcze bardziej. Monitor Magazine, White Plate i ja… Kochani (no dobra, mówię to głównie do siebie) to się dzieje naprawdę! ;)


Napisałem „Kilka słów o bistronomii”, ale też o tatuażach, wąsach, dżinie i burgerach. Powiem tak: czek diz ałt!


A teraz z trochę innej beczki. Każdy ma swoją idealną wizję burgera, ba, znam nawet takich, którzy prowadzą rankingi a ja dzisiaj przedstawiam Wam mojego nowego faworyta. Pomysł na jego zrobienie podpowiedziała mi Jing- moja tajska przyjaciółka, resztę wykoncepowałem sam ;)


Tajski burger z majonezem teriyaki
(6-8 porcji)

1kg mielonej wołowiny
50g dymki (spring onions)
25g kolendry
50g tajskiej, zielonej pasty curry (polecam Mae Ploy)
1 mała zielona papryka
100ml mleka kokosowego
1 jajko
1 łyżka sosu rybnego (fish sauce)
Olej do smażenia

Majonez teriyaki:
4 łyżki majonezu
1 łyżka sosu teriyaki Kikkoman

Zielona sałatka:
1 ogórek (cienkie plastry)
Pęczek dymki (cienkie, ukośne plastry)
Mały pęczek kolendry (listki)
Kilka liści sałaty

Potnij dymkę w grube (3-4 mm) plastry, umyj i osusz. Paprykę potnij w kostkę wielkości zbliżonej do plastrów dymki a kolendrę drobno posiekaj. Wymieszaj dokładnie z pozostałymi składnikami i uformuj burgery.

Żeby zrobić majonez teriyaki połącz ze sobą obydwa składniki. Wymieszaj dokładnie aż majonez uzyska jednolity kolor.

Usmaż burgery na rozgrzanym oleju. Powinny być zrumienione z obu stron i soczyste w środku. Podobno warunkiem uznania kotleta mielonego za burgera jest jego spłaszczenie łopatką podczas smażenia ;)

Podawaj w podgrzanej bułce własnego wyboru lub wyrobu posmarowanej majonezem teriyaki z zieloną sałatką.

Smacznego!

Browarnik Tomek poleca popić takim oto piwem : Pinta- Imperium Atakuje

23 komentarze:

ralpheek pisze...

zjadłbym...

Olka pisze...

Na porządnego, domowo robionego burgera to zawsze mam ochotę...

Anoushka pisze...

fajne połączenie!
wypróbuję następnym razem ;)

PS Gratuluję!
Nie wysłałbyś mi skanu artykułu mejlem?

Aurora pisze...

Taki burger to lepszy pomysł na uczczenie takiego sukcesu, niż tort czekoladowy :P

Mad pisze...

Zacny burger, na takiego to bym się skusiła... Pozdrawiam :)

dragonfly pisze...

Ja też bym zjadła. Kilka. Ech..Świetne.

karolina pisze...

Gratulacje!! a burger kusi,wszystko co tajskie musi być pyszne:) ciekawe połączenie,i to mleko kokosowe ...

DarkANGELika pisze...

Gratulację z powodu zaistnienia w magazynie.:)
Takie burgery chodzą za mną już od dłuższego czasu, ale jeszcze się nie zebrałam na ich zrobienie.
Sama nazwa Twojego burgera już brzmi zachęcająca, jestem ciekawa smaku ;)

arek pisze...

Jak tylko dorwe sie do jakiegos skanera ;)

asieja pisze...

ale świetnie czytać o Twojej radości, gratuluję!:-)))

Majana pisze...

Gratuluję artykułu! SUper !:)

Marta pisze...

Arku, dobrze wiesz, jak bardzo Ci gratuluję! Mam nadzieję, że będzie Cię można częściej gdzieś przeczytać, trzymam za to kciuki :)

arek pisze...

Jasne :)))

arek pisze...

Dziekuje! Polecam sie ;))

arek pisze...

Dziekuje :))

arek pisze...

Dziekuje :))

arek pisze...

Dziekuje!

arek pisze...

Wiem, wiem! :) I dziekuje :))

Ula pisze...

Najpierw, nie znając Cię przeczytałam Twój tekst w Monitorze. Spodobał mi się bardzo, ale wypadło mi z głowy, żeby wejść na bloga. Kilka dni temu ktoś podrzucił mi link do Twojej strony i od razu skojarzyłam, że chodzi o tą samą osobę:).
Pozdrowienia!

arek pisze...

Ciesze sie! Zapraszam, rozgosc sie :)

Ania Włodarczyk (aka vespertine) pisze...

Brzmi obłędnie, moze w końcu się zabiorę za domowy wyrób burgerów, korci mnie. A Monitora gratuluję, tyle żem smutna, bo go w Empiku znaleźć nie mogę...

Krysia pisze...

Sama pękała bym z radości gdyby zobaczyła swój artykuł w takiej gazecie. Gratulacje!!
Co do przepisu to właśnie od ponad 2 miesięcy siedzę w Tajlandii i przyznaje że jest on zdecydowanie w ich klimatach. Sami Tajowie pewni byli by wdzięczni za ten sos teriyaki który dodaje nutę słodyczy. Czasem mam wrażenie że balans między ostrym a słodkim w każdym daniu to u nich podstawa. Tak czy siak, bardzo fajny przepis. Idealny by przełamać hamburgerową rutynę :)

Krysia BloodyGoodFood

Patrycja pisze...

Gratuluję artykułu i czekam na więcej!:)
Burgery palce lizać, nie wątpię:)