czwartek, 31 stycznia 2013

Czas leczy nerwy


Pewnie już o tym kiedyś wspominałem, ale powtórzę. Jakby co, to mój błąd a niektóre błędy powtarza się wciąż i wciąż. Albo bezmyślnie albo naumyślnie, najczęściej z tego pierwszego powodu bo to drugie to już złośliwość ;) Właśnie, błędy… Wracając do wątku, w międzynarodowej a na dodatek „różno-kontynetalnej” kuchni nie można wydawać polecenia lub prośby w formie otwartej, nieusystematyzowanej i pozostawiającej jakikolwiek luz na interpretację. Mówię to bez żadnych złośliwości, należy się do tego przyzwyczaić a w zasadzie odzwyczaić używania „wiesz, tak jak robimy zawsze…”, „tak jak robisz w domu…” i wielu innych.


Ostatnio przekonałem się, że ktoś może pracować 20 lat w branży i kłaść mięso na nierozgrzany olej albo nie umieć przygotować kokilek na czekoladowe fondanty. Niby robi to średnio raz w tygodniu, ale wciąż nałożenie odpowiedniej warstwy masła i oprószenie mąką jest wyzwaniem. Zaczynam podejrzewać problemy ze wzrokiem… chociaż na pierwszy plan wysuwa mi się brak zainteresowania, przypadkowa przynależność zawodowa a co więcej brak talentu, drygu czy jakkolwiek to nazwać, który widać nawet w najprostszych czynnościach.


Kiedyś wybuchałem w takich sytuacjach, zdarzały się latające kokilki lub inne miseczki a mój wzrok wypalał dziury w fartuchu nieszczęsnej ofiary, ale czas jest świetnym lekarstwem na wszystko. Nauczył mnie spokoju (no nie tak do końca! Żeby nie było haha!) i teraz ewentualnie powiększa się kupka naczyń do zmywania i tak do skutku aż osiągniemy cel.


Dzisiejsze danie, nie wymaga żadnych szczególnych umiejętności. Wymaga czasu. Dajcie mu go dużo a ono pięknie się odwdzięczy ;)

Duszona jagnięcina z morelami, oliwkami i cytryną macerowaną szafranem
(4-5 porcji)

600g łopatki jagnięcej
3-4 łyżki pasty harissa
1 cytryna
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka soli morskiej
Szczypta szafranu
2 łyżki oliwy do smażenia
1 średnia cebula
2 ząbki czosnku
750ml lekkiego bulionu z kurczaka (ciepłego)
150g suszonych moreli
100g czarnych oliwek (bez pestek)
Sól morska
Świeżo zmielony pieprz
Kilka gałązek świeżej mięty

Potnij mięso w równą 3-4cm kostkę, wytnij nadmiar tłuszczu i wymieszaj z harissą. Wstaw do lodówki na 5-6 godzin.

Potnij cytrynę w cienkie plastry i rozłóż na talerzu lub blasze wyłożonej folią spożywczą. Wymieszaj cukier z solą i szafranem, posyp powstałą mieszanką plastry cytryny. Odstaw na 5-6 godzin (idealnie przez noc).

Rozgrzej piekarnik do 150ºC.
Potnij cebulę w kostkę a czosnek rozgnieć. Rozgrzej oliwę na patelni, podsmaż cebulę i czosnek przez kilka minut na średnim ogniu aż będzie miękka, uważając żeby nie przypalić. Przełóż do brytfanny/głębokiej blachy.

Na tej samej patelni podsmaż mięso (porcjami) uważając, żeby nie przypalić. Przełóż do podsmażonej cebuli, zalej bulionem, dodaj plastry cytryny z powstałym sokiem i przykryj folią aluminiową.

Piecz przez godzinę a następnie dodaj morele i oliwki. Przykryj i piecz przez 30 minut, zdejmij folię i kontynuuj pieczenie przez następne 30-45 minut aż mięso będzie rozpływać się w ustach.

Sos powinien być intensywny w smaku, ale lekki w teksturze, ostro-kwaśny, pozwalający przełamać słodycz jagnięciny.

Podawaj z kuskusem i brokułami, dekorując listkami mięty.

10 komentarzy:

Aurora pisze...

Jestem ogromnie ciekawa jak ja bym sobie poradziła w Twojej kuchni ;))

Gosia pisze...

Zdecydowanie brak zainteresowania wykonywana praca,a raczej brak serca dla niej....cierpliwosci Arku,a te duszona jagniecine,to.....wczoraj bylam w tureckim markecie i tak mi przez mysl jagniecina przeszla,ale nie kupilam,teraz wiem, co bedzie w weekend duszone....przepyszna propozycja i procz miesa mam wszystko :)
Pozdrawiam :)

na.oko pisze...

cudo na talerzu, czarujesz tymi polaczeniami.

zycze cierpliwosci! :)

Karmel-itka. pisze...

praca, nawet ta nie lubiana, wymaga od nas jakichś poświęceń. no, chyba, że za wszelką cenę chcemy ją stracić.
tak czytam, zastanawiając się, jak bym dała sobie radę pod Twoimi skrzydłami. Pasja to nie wszystko, ale ma duże znaczenie.

piękna jagnięcina, a patrząc na te zdjęcia, rozpływam się myślami... czuję ten smak, ten zapach.. pożeram oczami, a jednocześnie wszystkimi zmysłami.

arek pisze...

Aurora,
ostatnio poradzilas sobie swietnie ;)

arek pisze...

Gosiu,
teraz to ja jestem potulny jak baranek ;)

na.oko,
dziki, cierpliwosci nigdy za wiele haha!

Karmel-itko,
dalabys sobie rade napewno, ja daje (nietety hehe) bardzo duzo luzu a to wymaga od drugiej strony samodyscypliny, ktora napewno masz ;))

Majana pisze...

Podoba mi się to cudne danie. Chciałabym skosztować.
Ostatnie zdanie z opisu mi się bardzo podoba:)
Pozdrawiam!:)

jagoda pisze...

To trochę o mnie - niby robię coś od lat, ale jeśli nie zaglądnę do zeszytu z przepisami, to polegnę ;) Chyba zostanę z moją niesubordynacją ze własnej kuchni :)

Anonimowy pisze...

Mieszkam na głębokiej, sudeckiej wsi i paradoksalnie niełatwo tu o jagnięcinkę, niestety... Czy mogłabym użyć jakiegoś innego mięska?
Pzdr, binoche.

arek pisze...

Jagnięcina jest oczywiście idealna, ale myślę, że wieprzowina podoła zadaniu, np karkowka lub łopatka ;)