czwartek, 7 lutego 2013

Bo nie powinno się nic marnować…


Podobno seks na przeprosiny lub „na do widzenia” po zerwaniu jest najlepszy. Tak mówi towarzyska legenda, tak mówi Samantha z „Seksu w wielkim mieście”, tak słyszałem w piosence. Podobno chęć zatrzymania najlepszych wspomnień i brak obawy przed porażką powoduje totalne wyzwolenie i odkrycie nieznanych wrażeń, uczuć, odczuć i innych uniesień - podsłuchałem to kiedyś w barze, stąd wiem, chociaż nie mam pojęcia czy to prawda bo oni (różnej płci) między wierszami umawiali się na seks pocieszający. Nie namawiam nikogo do drastycznych eksperymentów, ale jeżeli są jacyś doświadczeni w tym względzie czytelnicy ( i czytelniczki oczywiście!- jak ja nie cierpię politycznej poprawności- haha!) ujawnijcie śmiało swoje przemyślenia ;)


Mój pokrętny tok rozumowania znalazł kuchenną analogię. W kuchni nic się nie marnuje, tak mówi mądrość ludowa, tak też jest. Po co od razu wyrzucać skoro można przerobić, zawsze mamy szansę wyrzucić kiedy to nowe danie będzie totalną klapą. Nie mamy nic do stracenia, możemy tylko zyskać i to według mnie jest kluczowym elementem całego procesu, który pozwala na stworzenie nowej jakości. Nie mając nic do stracenia działamy instynktownie dobierając składniki tak, żeby sprawiły nam jak najwięcej przyjemności i jak najbardziej zaspokoiły nasze potrzeby i żądze ;)


Dzisiejsze danie to dowód na to, że warto dawać szansę wczorajszym resztkom. Przeprosiłem jarmuż, orkisz i stary chleb na zakwasie, dodałem kilka innych składników, które były pod ręką i…cóż ja mogę powiedzieć… ach i och!


Smażona makrela, z sałatką orkiszową i delikatesowym sosem chrzanowym
(2-4 porcje)

4 filety makreli
1 mały pęczek liści jarmużu („z grubsza” pociętych, blanszowanych i osuszonych)
½ szklanki ugotowanego pęczaku orkiszowego
1 mała czerwona cebula (cienkie krążki)
1 marchewka (cienkie słupki)
1 łyżka soku z limonki
2-3 łyżki oliwy z oliwek
Sól morska
Świeżo zmielony pieprz
Olej do smażenia

Sos chrzanowy:
150ml jogurtu greckiego
¼ ogórka (startego na dużych oczkach)
1 łyżka miodu
2 łyżki kaparów (delikatnie posiekanych)
2 łyżki świeżo tartego chrzanu*
Sok z ½ limonki
Sól morska
Świeżo zmielony pieprz

4 kromki chleba na pszennym zakwasie
Ząbek czosnku

Zrób sos chrzanowy mieszając ze sobą wszystkie składniki.

W misce wymieszaj jarmuż, orkisz, cebulę i marchewkę. Polej oliwą i dopraw solą, pieprzem i sokiem z limonki.

Podgrzej 2 łyżki oleju (nie powinien być bardzo gorący) na dużej patelni, połóż osuszone filety skórą do dołu. Zwiększ ogień do średniego i smaż przez 3-4 minuty aż brzegi filetów zaczną nabierać złocisto-brązowego koloru, wtedy przewróć na drugą stronę i kontynuuj smażenie przez 1-2 minuty. Ryba w dotyku powinna być twardo-elastyczna co oznacza, że jest usmażona i nadal soczysta.

W międzyczasie podgrzej chleb na grzanki w piekarniku lub pod grillem. Przed położeniem na talerze posmaruj brzeg kromki czosnkiem a następnie nałóż sałatkę, usmażony filet makreli i łyżkę sosu chrzanowego.

Smacznego!


* lub ze słoika

4 komentarze:

Agnieszka pisze...

Coś w tym jest -i nie chodzi tylko o ta potrawę - a o reszcie mogę powiedziec tylko . Ach.....ach ....;))

asieja pisze...

to prawie jak "chodź nacieszę się jeszcze zanim ewentualnie trafisz do kosza". no.. z tym Twoim starym chlebem i jarmużem to nie mogło być inaczej, jak tylko pysznie. bo Twoje dania to mistrzostwo świata. i nikt tak ładnie nie potrafi ich podać jak Ty.

Aurora pisze...

hehehe wpis w moim stylu, kocham!!!
Ech, ja wolę nawet nie zaczynać, bo bym była ZBYT śmiała i wyszedłby klops :P

Karolina pisze...

Seks na do widzenia? Hmm, z jakiegos powodu mowimy sobie do widzenia, ja tego nie widze. ;)

Danie jak zwykle pierwsza klasa. :)