niedziela, 1 sierpnia 2010

Kozia pyszotka

Dzisiejszy post będzie tak krótki jak przygotowanie dania, którego przepis jest parę linijek niżej. Krótki był również mój flirt z pionierami angielskiego rynku organic- Fresh & Wild, gdzie kilka lat temu pracowałem w tzw. centralnej kuchni przygotowując półprodukty dla ich sklepów. Było to zabawne parę miesięcy w towarzystwie ciekawych ludzi, których historie życia mogłyby przeciąć się tylko w kuchni lub na pirackim statku. Niestety Fresh & Wild już nie ma (zostało przejęte przez Whole Foods Market), ale podtrzymany został jego etos i wysokie standardy produktów a we mnie pozostał sentyment i kilku znajomych, którzy nadal tam pracują…


Parę tygodni temu wyskoczyliśmy z Izą na szybki lunch do Whole Foods Market przy High Street Kensington (polecam jako atrakcję turystyczną dla odwiedzających Londyn!) i wybraliśmy kilka przypadkowych rzeczy, na które mieliśmy ochotę. Dwie z nich, smażony kozi ser i brokuły w przyprawach, bardzo pięknie do siebie pasowały i postanowiłem je odtworzyć jako jedno danie następnego dnia. Była to lunchowa specjalność dnia. Przygotowałem 8 porcji, które sprzedaliśmy dla pierwszych dwunastu „stołów”.
Po raz kolejny klasyka pokazała dlaczego jest klasyką.



Smażony kozi ser z aromatycznymi brokułami
(4 porcje)

4x 80g koziego sera (miękkiego, do grillowania)*
Mąka
2 jajka
Bułka tarta
Sól
Świeżo zmielony pieprz
Olej do smażenia
Masło

Aromatyczne brokuły
250g brokułów (użyłem odmiany tender-stem)
1cm czerwonego chilli (plasterki)
Ząbek czosnku (plasterki)
Łyżeczka ziaren kolendry
6-8 ziaren zielonego pieprzu
Sól morska
Świeżo zmielony pieprz
Masło


Moim sposobem na gotowanie brokułów (i innych zielonych warzyw) jest gotowanie w niesolonej wodzie, która delikatnie „bulgocze” przez przez minutę lub dwie ( w zależności od ilości) i następnie schłodzenie w zimnej wodzie, żeby zahamować proces gotowania. W efekcie mamy świeżo wyglądające, ugotowane i chrupkie warzywo z pełnią smaku.

Ugotuj brokuły w powyższy sposób, odsącz i odstaw na bok.

Z trzech różnych pojemników (1-mąka, 2-przyprawione solą i pieprzem jajka i 3-bułka tarta) przygotuj „stację” panierowania. Zapanieruj kawałki sera. Rozgrzej patelnię na średnim ogniu, dodaj łyżkę oleju a za chwilę łyżkę masła. Kiedy masło pięknie bąbelkuje delikatnie dodaj zapanierowne serowe kotlety. Smaż około 2 minut z każdej strony uważając, żeby nie przypalić a otrzymać złocisty kolor.

W międzyczasie rozgrzej „na sucho” drugą patelnię i dodaj ziarna kolendry i pieprzu. Smaż je przez około minutę aż zaczną uwalniać aromat. Dodaj wtedy łyżkę masła (jeżeli temperatura jest zbyt wysoka- zdejmij patelnię z ognia na parę sekund) a następnie chilli, czosnek i brokuły. Smaż przez minutę lub dwie. Zamieszaj, żeby warzywa pokryły się aromatycznym masłem. Posól i popieprz.

Nie zapomnij o ulubionym winie. Całkiem ładnie komponuje się z Pinot Grigio Rose.


* Podana gramatura dotyczy wyłącznie porcji przygotowanej z sera, którego używałem. Ważne jest, żeby plastry były około 1-1½ cm grubości.

16 komentarzy:

Arvén pisze...

Smażony ser [KAŻDY] to chyba jedyna rzecz którą mogłabym jeść na okrągło - w ogóle ser w każdej postaci, ale smażony zmiata wszystko.
Muszę wypróbować ten sposób na brokuły, jako że moje zawsze przypominają jakoś bliżej nieokreślonego kształtu papkę...

Magdalena pisze...

Nie dosc, ze pyszny, to jeszcze apetycznie zaokragli pupe i talie kazdej anorektycznej panny.
choc byc moze nie. jednak dodatek brokula przyspieszy im przemiane materii!

Amber pisze...

Tę pyszotkę chętnie przygotowuję - na obiad,przekąskę,małe danie.
Zawsze jest a propos.

Paula pisze...

świetny pomysł na szybki obiad :)

dorota20w pisze...

ale bym zjadła !

Anna Maria pisze...

Chodziłam kiedyś do Fresh & Wild:-) Niewykluczone, że jadłam to, co przygotowałeś:-)
Uwielbiam Whole Foods i mam nadzieję, że będzie ich wkrótce więcej w UK. Też polecam znajomym z Pl jako miejsce nie tylko na zakupy, ale do obejrzenia:-)

Anoushka pisze...

Magda, od czasu do czasu mozna zaszalec! Zycie jest smutne bez szalenstwa ;D

Wpisuje na liste miejsc do zwiedzenia, tym bardziej, ze jak piszesz, dobrze jesc daja ;)

Beata Lipov pisze...

"Po raz kolejny klasyka pokazała dlaczego jest klasyką."
Podpisuję się pod tym obiema rękami, a przepis świetny!

Bareya pisze...

Kozi ser w panierce nie wymaga - przynajmniej dla mnie - zachęty, i nie wymaga komentarza. Ja to nazywam "samograj". Nie może być zły, chyba, że spalisz panierkę.
Ale to aromatyczne masło i gotowanie brokuła jest zawodowe.
Aromatyzowanie tłuszczy to jest coś nad czym obecnie "pracuje".
Powiem ci, że nauczyłem się tego na kursie "kuchni molekularnej". Tylko "tam" używa się dość niskich temperatur - 60-70 stopni. Wlewa się np. śmietankę 36 procent, ziarna kawy i po kilku, kilkunastu minutach mamy wyśmienity sos kawowy. Jak dla mnie absolutna rewelacja.
pozdrawiam

zielenina pisze...

uwielbiam smażony ser, uwielbiam kozie sery, więc zostaje się tylko oblizać ;-) Też tak robię brokuły, zdecydowanie nie lubię wersji rozpadająco się miękkiej.

arek pisze...

Arven
sprobuj nie "zabijac" wiecej brokulow przez rozgotowanie;) .Ugotowane na chrupko to uczta dla oka i podniebienia :)

Magdaleno
dokladnie!

Amber
nic dodac nic ujac :)

Paula
nie da sie ukryc ;)

Dorota20w
jak zjesz to podziel sie opinia

Aniu
a do ktorego? Ja najbardziej lubilem Notting Hill i Soho

Anoushko
musisz go odwiedzic, koniecznie! Przewodnika juz masz hehe

Beato
z klasyka w jedzeniu jest jak z miloscia...nie wygra sie ;)

Bareya
dokladnie -samograj!
Widze, ze kurs zrobil na Tobie duze wrazenie. Bardzo dobrze. Ciesze sie!
Ale a propos niskich temperatur to warto wiedziec, ze sa one szeroko stosowane (swiadomie lub nie) w konwencjonalnym gotowaniu takze. "kuchnia molekularna" to przeciez marketingowo chwytliwa nazwa inteligentnego wykorzystania wiedzy chemiczno-fizycznej i bez wzgledu czy to molekularna czy tradycyjna wiekszosc procesow oparta jest na odpowiednim dawkowaniu temperatury w odpowiednim czasie.

arek pisze...

Zielenina
wersja rozpadajaco sie miekka powinna byc zakazana prawem :D

Bareya pisze...

arek: wogole nazwa jest durmnowata. Ale tak w świat poszło i tak się mówi.
p.s. kurs zrobił wrażenie to fakt. Przede mną kurs II stopnia. Poznam te kuchnię nieco lepiej.
A worczestera jak nima tak nima w Bydzi. pozdrawiam

arek pisze...

Ferran Adria kiedys opowiadal na spotkaniu/wykladzie,na ktorym bylem, ze sie niezle z tej nazwy nabijali z Hestonem i opowiedzial historyjke w ktorej dowiodl, ze pieczenie chleba to tez kuchnia molekularna hehe

Gosia pisze...

...krotki acz konkretny....te aromatyczne brokuly mnie zainteresowaly....
Pozdrawiam po dlugiej przerwie :)

Anna Maria pisze...

Notting Hill - pracowałam wtedy w pubie w tamtej okolicy.