środa, 4 sierpnia 2010

Nieoczekiwana symbioza składników

Są tacy, którzy mówią, że składniki potrawy, które rosną, bądź żyją obok siebie w naturalnej symbiozie są idealnym połączeniem a ich kombinacja nigdy nie zawodzi. Są tacy, którzy próbują szukać nowych rozwiązań lub zupełnie nowych składników, jak ja, kiedyś.


Mając mniej więcej dziesięć lat wpadliśmy z kolegą na pomysł posilania się młodymi listkami lipy. Pierwszego dnia były pyszne. Następnego chyba jeszcze lepsze, naprawdę… Tego wieczoru rodzice przyjmowali gości. Przybiegłem z uśmiechem na twarzy, żeby się przywitać i ku memu zaskoczeniu w tymże momencie moje ciało zostało porwane przez dziwną moc o nazwie Niemoc. Wszystko się wydało kiedy mój eksperyment ujrzał światło dzienne. Mama rozszyfrowała zagadkę bardzo łatwo i poprosiła mnie o zmianę diety. A miało być tak fajnie następnego dnia po lekcjach…

…ale wracając do tematu, są też tacy, którzy mówią, że odległości zbliżają i na tym chciałbym się skupić, bo to wbrew pozorom prawda. W przypadku mojego dzisiejszego połączenia ciężko się oprzeć stwierdzeniu, że to zaskakująco idealna para. Oddzielnie bardzo pospolite składniki, a razem? Pełne siły, wyrazu i harmonii. Makrela i agrest.


Grillowana makrela z sosem agrestowym
(4 porcje)

4 świeże makrele
8 gałązek tymianku
8 ząbków czosnku
Sól morska
Świeżo zmielony pieprz (idealnie biały)
Oliwa z oliwek

Sos agrestowy:
250g agrestu bez szypułek
Łyżka masła
50g cukru
100ml białego wina
150ml śmietanki kremówki

Natnij makrele w 4-5 miejscach, posól i popieprz. Do posolonego i popieprzonego „brzucha” włóż tymianek i czosnek. Mocno rozgrzej piekarnik lub grill.

Roztop masło w rondlu o grubym dnie. Dodaj agrest i cukier, przykryj i gotuj przez 7-8 minut mieszając czasami aż agrest zmieni kolor i „zapadnie się”. Wlej wino, zwiększ ogień i gotuj żeby odparować płyn. Następnie dodaj śmietankę i gotując na średnio-mocnym ogniu zmniejsz objętość sosu do połowy. Sprawdź czy nie trzeba dodać cukru.

W międzyczasie polej makrele oliwą i upiecz przez ok.4-5 minut z każdej strony.
Kiedy gotowe, serwuj z sosem, sałatką i grzankami.

* Możesz upiec dodatkową garść agrestu na blasze z makrelami a następnie dodać go do sosu. Ja czasami robię sos tylko z pieczonego agrestu.

14 komentarzy:

Kinga pisze...

A gdzie zdjęcie sosu agrestowego? ja jestem na tym etapie co Ty kiedyś- poszukuję nowych połączeń i skłądników, a w zasadzie poznaję je i odkkrywam z prawdziwym zachwytem.
Sos agrestowy warty wypróbowania. To Twoja propozycja, czy przepis z jakiejś książki?

nobleva pisze...

Makrela chyba lubi wszystko co kwaśne, przynajmniej na to wskazują moje dotychczasowe z nią eksperymenty. Kurcze, agrest ... Belfast to nie Londyn ... ze świecą szukać.

Bareya pisze...

Dalbym rozmaryn do rybki, tymianek tez lubie. Powiem, ze z tym sosem agrestowym to zes jak zwykle udowodnil, ze prosto, a mozna wyczarowac zacne smaki. Tsk sie sklada, ze na dzialce mam agrest ale czerwony - co ty na to? Moze byc?
Zawodowy przepis
pozdrawiam

arek pisze...

Kinga,
"A gdzie zdjęcie sosu agrestowego?" moja zona powiedziala dokladnie to samo. Stwierdziłem, ze tym razem bedzie bez haha. przepis na sos to połączenie sosu Marka Hix'a z moim twistem.

Nobleva,
do ugotowania tego natchnal mnie czlowiek z polnocy Kenny Atkinson, no ale on reprezentuje polnocny wschod...tam chyba z agrestem nie ma problemow

Bareya,
chcialem dodac w nawiasie rozmaryn zamias tymianku, ale wyszlo jak wyszlo hehe, Czerwony agrest? jasne, ze tak.

Anoushka pisze...

o ile uwielbiam makrele wedzona, o tyle nie znosze swiezej. Chyba zadna ryba nie smierdzi tak strasznie jak makrela!
Najwidoczniej nie wszystkim ;)))

Paula pisze...

zaciekawiło mnie to połączenie i z pewnością kiedyś pomysł wykorzystam :)

Ania vel Vespertine pisze...

Brzmi fajnie, ale mnie te listki lipy zaintrygowały! Skąd taki pomysł w ogóle?! :)

Mich pisze...

Anoushka, świeża to nie wiem ale suszony dorsz, który od 3 dni moczy się w wodzie w mojej aktualnej kuchni śmierdzi jak sto makreli. Nie wiem jak zbliżę do ust ale się przemogę w ramach eksperymentu.

Przepraszam za prywatę i dezorganizację komentarzy.

Szczerze napiszę, że nie umiem sobie wyobrazić Twojego połączenia, trzeba je po prostu wypróbować lub przemilczeć:)
pozdrawiam ciepło!

arek pisze...

Anoushko,
od kiedy pogodzilem sie, ze ryba smierdzi/pachnie ryba to nie mam z tym zadnego problemu ;)
A tak w ogole to wydaje mi sie, ze sardynki bija makrele...

Paulo,
sprobuj i postaraj sie dobrze zbalansowac kwasote agrestu. To wazne!

Aniu,
przygoda, przygoda, przygoda, wiesz jak to jest bedac dzieckiem w niejednym "filmie" sie gra ;)

Michu
osobiscie polecam wyprobowac ;)
a co do suszonego dorsza to masz racje- odlewanie wody to sama przyjemnosc :) ale pociesze Cie, ze przed Toba jeszcze gotowanie i pewnie oddzielanie miesa od kosci...I wlasnie to fajne jest w gotowaniu, ze przeksztalca sie cos malo atrakcyjnego w cos pysznego :)

Komarka pisze...

Nie bujałeś z tą makrelą z agrestem! :D To ja daję trzy kawałki krajanki za chociaż kawałek ryby, taka jestem ciekawa smaku :)

magda k. pisze...

poszukam bardziej tej świeżej makreli, bo u mnie to tylko standardowo wędzona :) agrest bardzo lubię więc jestem skłonna uwierzyć, że to pasuje :) a co do liści lipy - nie miałam pojęcia :) pozdrawiam

Polka pisze...

Te makrele są bardzo przystojne gdzie kupiłeś?
Rany boskie my w końcu musimy się spotkać Arek!
Agrest mnie skutecznie odstrasza ceną :D

Ucałowania dla Małżonki :)

Ivon pisze...

Wygląda tak apetycznie !

majka pisze...

Fantastyczny pomysl. Niedawno uswiadomilam sobie, ze jemy stanowczo za malo ryb i postanowilam to zmienic. Teraz kazdy nowy i pyszny przepis na rybke jest dla mnie na wage zlota :) Na ten tydzien mam juz w planach pstragi ale w niedlugim czasie popelnie ta makrele :) Tym bardziej, ze tesknie za agrestem :))