wtorek, 14 grudnia 2010

Sycylijski lunch w Nowym Jorku

To może zabrzmieć obsesyjnie, ale lubię oglądać filmy, których akcja toczy się w restauracji lub związana jest z szeroko rozumianym jedzeniem. Działa na mnie kojąco, kiedy widzę innych, uwijających się i walczących z czasem hehehe. Niedawno obejrzałem Dinner Rush, który w wielkim skrócie można przedstawić jako połączenie Sopranos z Frankie & Johnny. Nowy Jork, mafia, kucharz niespłacający bukmacherskich długów, romans, upierdliwi klienci. Nie jest to jednak film sensacyjny (w moich kategoriach), to interesująco sfilmowany wycinek z życia restauracji, restauratora i jego pracowników. Doskonale podejrzana i świetnie oddana atmosfera, zachowania pracowników i klientów oraz zakulisowy chaos i dynamika. To ostatnie zdanie nie powinno w sumie dziwić, reżyser jest właścicielem restauracji, w której kręcono film. Oj, chyba powiedziałem już zbyt dużo…


Bonusem na DVD było parę przepisów z tej restauracji. Spodobała mi się ich wersja* panelle czyli kotlecików/placuszków z cieciorki, dodałem do nich caponatę i miałem sycylijski lunch.


Panelle

250g gotowanej cieciorki**
1 ząbek czosnku
200g mąki
½ łyżeczki cukru
50g startego parmezanu
200ml maślanki
2 jajka
Łyżka posiekanej natki
Sól morska
Świeżo zmielony pieprz
Oliwa z oliwek

Zmiel ugotowaną cieciorkę i czosnek w robocie kuchennym lub blenderem. W misce wymieszaj mąkę, cukier i parmezan. Oddzielnie ubij jajka i maślankę, dodaj do miski z suchymi składnikami i wymieszaj. Dodaj zmieloną cieciorkę i wymieszaj ponownie. Powstałe ciasto powinno przypominać konsystencją gęste ciasto naleśnikowe. Jeżeli jest zbyt gęste dodaj więcej maślanki. Przypraw solą i pieprzem. Smaż na rozgrzanej oliwie aż będą złoto-brązowe na zewnątrz i upieczone w środku.

Caponata

1 oberżyna pocięta w 2.5 cm kostkę
1 cebula
2 łodygi selera naciowego pocięte w 2 cm kawałki
5-6 pomidorów, pociętych w równe kawałki
2 łyżki czerwonego octu winnego
1 łyżka kaparów
50g zielonych oliwek, przepołowionych
1 łyżka cukru
1 łyżka rodzynek (namoczonych w gorącej wodzie)
1 łyżka prażonych orzeszków piniowych
2 łyżeczki soku z cytryny
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
Sól morska
Świeżo zmielony pieprz
Oliwa z oliwek
Olej słonecznikowy

Rozgrzej sporą ilość oleju i oliwy na głębokiej patelni lub w garnku, dodaj oberżynę i smaż przez 5-7 minut aż będzie złoto-brązowa, mieszając od czasu do czasu. Przełóż łyżką cedzakową do durszlaka i delikatnie posól. Po kilku minutach przełóż na ręcznik papierowy.

Na tym samym oleju (dolej, jeżeli jest go zbyt mało) podsmaż kawałki selera przez 3-4 minuty. Odłóż na ręcznik papierowy.

Dodaj trochę oliwy i podsmaż cebulę przez 7-8 minut aż będzie miękka i złotawa. Odlej nadmiar oleju z patelni, dodaj pomidory i ocet winny, wymieszaj i podsmaż przez chwilę, dodaj oberżynę, selera, kapary, oliwki i cukier. Przypraw solą i pieprzem. Dodaj parę łyżek wody, jeżeli uważasz, że jest to zbyt suche. Zagotuj, przykryj i gotuj na wolnym ogniu przez 10-12 minut.

Zdejmij z ognia, dodaj rodzynki, sok z cytryny, orzeszki piniowe i natkę. Spróbuj i ewentualnie dodaj więcej soli i pieprzu. Caponata jest świetna zarówno na ciepło jak i w temperaturze pokojowej a najlepiej smakuje kiedy smaki się przegryzą, czyli następnego dnia. Jest doskonałym dodatkiem do mięs, kuskusu czy past.

Moje połączenie było trochę przypadkowe, ale bardzo fajnie zadziałało.

* którą zmodyfikowałem ;)
** jeżeli masz mało czasu, użyj cieciorki z puszki.

19 komentarzy:

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Och, jak chciałabym być zaproszona na taki lunch! Cudowny!
I ja uwielbiam oglądać takie filmy:)
Pozdrawiam Cię serdecznie!

Fuchsia pisze...

Też uwielbiam takie filmy :) a kotleciki z cieciorki wyglądają bardzo bardzo smacznie.

Buziaczek pisze...

To coś dla mnie :)

asieja pisze...

z lenistwa pewnie użyłabym tej cieciorki z puszki, ale kotleciki bardzo mi się podobają.
i nie jest niczym niezwykłym, że także lubię filmy z wątkami kulinarnymi :-)

Bareya pisze...

Mam ten film w zbiorach. Jedna z przyjemniejszych pozycji "tego typu". No i Danny Aiello - niezrownany.
Chyba sobie dzis odswieze ten film.
Mam spore zapasy cieciorki i chyba w koncu podsunoles mi pomysl na cos bardzo ciekawego.
Lista skladnikow imponujaca ale coz...do roboty.
pozdrawiam

Zielenina pisze...

chyba myślałeś o mnie robiąc ten lunch! ;-)

tomasz pisze...

Arku, panella wygląda przepysznie i wcale jej nie znałem. Od razu skojarzyłem ją z włoskim wydaniem falafella i chyba słusznie?! Caponata również wspaniała i fajna rekomendacja filmu, na który będę polował :) świetny post!
Pozdrawiam :)

majka pisze...

A cygaro po takim sycylijskim lunchu bylo? :)) Ja zaraz chwytam za widelec i czestuje sie caponata :) Co do kotlecikow z cieciorki...musze jeszcze sie zastanowic bo nie przepadam za bardzo (za cieciorka oczywiscie:)

Sarenka pisze...

Ile razy oglądam ten film to obiecuję sobie, że zrobię kiedyś ten sos z wanilii i szampana;) A na początku jak smaży metkę z papryką? Aż czuję ten zapach;) Kotleciki wyglądają świetnie, kupię jutro cieciorkę!

Jagna pisze...

W Sycylii zakochałam się parę lat temu i wszystko co z nią się łączy uwielbiam. Pomysł na fajny vege lunch.

Ojciec Dyrektor pisze...

A panelle jak smażysz, że mają taki kształt? Ciekawa ta caponata. :)

magda k. pisze...

jejku ale cuda, bardzo bym chciała wypróbować, będzie trzeba się skusić i zrobić :)uwielbiam Twoje przepisy

arek pisze...

KUCHARNIA,
czuj sie zaproszona:) obejzymy tez film ;)

Fuchsia,
smakuja tez dobrze ;)

Buziaczek,
zapamietam :D

Asieja,
te robione z puszkowanej tez sa pyszne :)a filmow z watkiem kulinarnym ciagle mi malo!

Bareya,
wcale mnie nie dziwi ze masz ten film;) Aiello swietny! ale musze powiedziec , ze interakcje tam pokazane sa chyba najbardziej bliskie rzeczywistosci z wszystkich filmow jakie widzialem. za kazdym obejrzeniem coraz bardziej ten film lubie:)

Zielenina,
a skad wiesz? hehe!

Tomasz,
tak to ma cos z falafela, ale typowa panella wyglada nieco inaczej, przewaznie ma prostokatny ksztalt i jest jedzona w bulce.

Majka,
oczywiscie ze bylo i polerka sygneta tez :D

Sarenka,
robilem kiedys podobny sos i byl pyszny! A ta scena z metka jest extra, tez ja tak czuje...
a takich kolesi jak ten krytyk to u mnie bywa na peczki! :))

Jagna,
tez moglbym tam wracac co roku:)

Ojcze Dyrektorze,
to proste: wszystkie, ktore nie pasuja ksztaltem wyrzucam.

hehe! zartowalem:) uzywam metalowego krazka do wycinania kolek z ciasta.

Magda K.,
jakie tam cuda ;)dla Ciebie to zadne wyzwanie!

ewelajna pisze...

Na taki obiadek to ja bym wpadła... Też lubię filmy , gdzie króluje kuchnia!
Pozdrawiam, Arku!
Wiesz, ze zawsze, jak wchodzę na Twój blog, to przypominam sobie sklep przed Twoją Knajpką, gdzie na wystawie królują maszyny...?

arek pisze...

All Saints to moj ulubiony sklep :))
Pozdrawiam goraco :))

Nika pisze...

Ja też bardzo lubię takie filmy:)
A Twój lunch wygląda bosko!

Monika. L pisze...

Mam nadzieję, że nie jadłeś sam...to grzech nie podzielić się takim jedzonkiem ;)

Film, tym bardziej doceniony "od kuchni" zaciekawił mnie mocno, a placuszki obudziły głód!

spokojnej nocy
M.

Łasuch pisze...

Moja intuicja podpowiada mi, że będzie mi smakować :-)

zemfiroczka pisze...

Super kotlety Siostro Arkadio, zapamiętam.

A w tajemnicy Ci powiem, że kuchenne filmy i ja bardzo lubię :)