poniedziałek, 6 grudnia 2010

Moja ulubiona bouillabaisse

Nie lubię zimy. Powinna trwać od Wigilii do Nowego Roku. Biała, śnieżna i mroźna, nagle pierwszego stycznia, zmieniająca się w długą wiosnę. No dobra, mam jeszcze alternatywną wersję, że powinna być tylko dla dzieci, bo to fajnie znać uczucie tarzania się po śniegu, rzucania się w zaspy i nie odczuwania zimna przez długie godziny. Dorośli nie powinni mieć z nią do czynienia (oprócz wersji nr 1 oczywiście!). Najgorsze w moich stosunkach z zimą jest to, że zimą mam stany czyli zespół (nie zawsze) wyimaginowanych dolegliwości obniżających jakość mojego fizycznego funkcjonowania. Bardzo mi to przeszkadza i zastanawiam się czy jestem jedynym nosicielem tego syndromu czy jest Nas więcej? Może ktoś mi pomoże?


Nadejście zimy przeczuwam zwiększoną potrzebą jedzenia puree ziemniaczanego. Ok! uwielbiam puree, ale ile można go zjeść? I jak długo można to ciągnąć? Tydzień, dwa? Moim zdaniem dwa to absolutne maksimum. Potem muszę sobie radzić przy pomocy różnego rodzaju „przypominaczy” i substytutów lata a żeby być bardziej dokładnym- nie-zimy.


Bouillabaisse czyli zupa rybna z południa Francji jest takim daniem, które skutecznie przenosi mnie w „lepsze czasy”. Może wydawać się nieco pracochłonna i skomplikowana, ale to tylko pozór. Robiona w ten sposób jest elegancka, lekka i rozgrzewająca a najlepiej smakuje z grzanką posmarowaną rouille.

Moja ulubiona bouillabaisse
(4-6 porcji)

350g nieobranych krewetek
1 por (pocięty w plasterki)
1 mała cebula (pocięta w kostkę)
1 łodyga selera naciowego (nieduże kawałki)
½ małego kopru włoskiego lub łyżeczka nasion
4 ząbki czosnku (plasterki)
1 marchew (pocięta w kostkę)
50ml brandy
100ml czerwonego wina
1 liść laurowy
1-2 gałązki tymianku
Szczypta szafranu
800g pomidorów z puszki
1 łyżka przecieru pomidorowego
1.2 litra bulionu rybnego lub warzywnego
1-1½ łyżki cukru
Sól morska
Świeżo zmielony pieprz
Filety białej ryby morskiej (ok.100g na porcję)
Mule (opcja)
Drobno posiekana natka pietruszki
Oliwa z oliwek
Masło

Ziemniaki z szafranem
2-3 duże ziemniaki
Szczypta szafranu
Sól


Zupa:
Obierz krewetki odłamując główkę i zdejmując skorupkę. Obrane krewetki będą użyte jako garnisz a główki i skorupki jako baza smakowa zupy.


Rozgrzej 2-3 łyżki oliwy w garnku, wrzuć „obierki” z krewetek i podsmaż przez minutę uważając żeby nie przypalić. Dodaj warzywa i podsmaż przez 8-10 minut aż zmiękną.


Wlej brandy* i wino, gotuj żeby zredukować ilość płynu o połowę. Wrzuć liść laurowy, tymianek i szafran, zamieszaj, dodaj pomidory, przecier i cukier, zagotuj. Wlej bulion, zagotuj ponownie, zmniejsz gaz i kontynuuj gotowanie na wolnym ogniu przez 30-40 minut. Dopraw do smaku. Przelej przez sitko, zachowaj tylko płyn.

Ziemniaki z szafranem:
Obierz ziemniaki i pokrój w kostkę 1cm/1cm. Zagotuj odpowiednią ilość wody, posól i dodaj szafran. Zmniejsz ogień i pozwól szafranowi przez parę minut zabarwić wodę. Zagotuj ponownie, wrzuć ziemniaki i gotuj przez 6-8 minut, aż będą miękkie, ale nie rozpadające się. Odcedź i zalej zimną wodą (nie musisz tego robić jeżeli masz już podgrzaną zupę i za chwilę będziesz ją podawać). Kiedy ostygną, odcedź i osusz wykładając na ręcznik papierowy. Tak przygotowane przetrwają w lodówce 1-2 dni.

Przed podaniem:
Upiecz rybę w piekarniku. Podgrzej zupę, krewetki, mule i ziemniaki w garnku (nie gotuj gwałtownie i długo!). Podsmaż pozostałą połówkę pora na maśle. Ułóż wszystkie składniki na talerzach. Posyp drobno posiekaną natką pietruszki.

* To trochę trudniejszy, ale uważam, że dający lepszy efekt smakowy sposób. Możesz najpierw wlać brandy, podpalić i mieszając odparować o połowę a następnie dodać wino i ponownie odparować o połowę. Mieszanie zapobiega przypaleniu skorupek, przypalone dają gorzkawy posmak.

23 komentarze:

aga pisze...

bardzo pieknie sie prezentuje:)
i bardzo chetnie bym zjadla takie danie:)

Amber pisze...

Mam dokładnie taki sam pogląd na zimę!Te kilka dni mi w zupełności by wystarczyło, a tak...
To jest jedna z wersji bouillabaisse i tzw.uproszczonych, bo tradycyjna ma o wiele bardziej skomplikowany skład, o wiele.
Też bardzo lubię.

asieja pisze...

zimę lubię tylko trochę, tylko czasem. ze śniegiem skrzypiącym pod butami. ale też źle funkcjonuję w zimne.
zupa rybna, choc nie w takiej wersji jak Twoja, to smak dzieciństwa. nie pamiętam kiedy ostatni raz jadłam.

Gosia pisze...

na zime mam troche podobne zapatrywania,zdecydowanie ilosc sniegu i mrozu powinna byc ograniczona do okresu swiateczno-noworocznego,ale ,ze nie mamy na to niestety wplywu,to najlepszym wyjsciem bedzie przeczekanie....osobiscie zadnych stanow poza wkurzaniem sie na chlape pod nogami nie miewam,ale TE zupke bym zjadla,TE! bo normalnie nie lubie rybnych zup ,gdzie ryby i poza malzami wszystko,co z morza uwielbiam....Tak,tak...malzy nie lubie,a TE bym z checia zjadla,tak smakowicie zaaranzowales ja,ze nawet te malze w niej sa apetyczne :)
Pozdrawiam i szybkiego przeczekania do wiosny :)

Moja Kawiarenka pisze...

Ciekawe. Natomiast do pełni smaku brak mi tu autentycznego wywaru z kilku gatunków ryb morskich.
Ale może masz rację. Komu by się zimową porą chciało biegać po pięć różnych gatunków ryb :-)

Beata pisze...

Zjadłabym takie pysznośći!

magda k. pisze...

Ja też popadam w prawie depresję zimową, jedzenie to moje pocieszenie, w związku z tym wykupiłam już karnet na siłownię :) gdzie też nie chce mi się iść :)
Twoje danie też by mnie skutecznie pocieszyło :)

arek pisze...

Aga,
dzieki:)

Amber,
tak naprawde technicznie to nie jest bouillabaise,to jest moja wersja, ktora przerabiam od lat i jest polaczeniem bisque i bouillabaise, ale jako autor mam prawo nazwac ja moja bouillabaisse :))
Przepisow na bouillabaissse sa dziesiatki, ale nie przypominam sobie zadnego bardzo skomplikowanego, mowiac szczerze, no chyba ze mylisz ilosc skladnikow z trudnoscia;) Jezeli taki masz, przyslij, chetnie sie zapoznam:)

Asieja,
zaczynam akcje zima musi odejsc, mozesz sie przylaczyc :))

Gosia,
dobrze , ze zauwazylas aranzacje , dzieki!! bo o to wlasnie mi chodzilo. Inna aranzacja powoduje, ze mozemy zmienic nastawienie do czegos czego nawet nie lubimy. Dziekuje Gosiu!!

Moja Kawiarenka,
jak juz mowilem Amber to moja wersja, ktora jest polaczeniem bisque i bouillabaisse. Jezeli uzyjesz bulionu rybnego, napewno bedzisz miec pelnie smaku o jaka mi chodzilo, smak wywaru krewetkowego z brandy jest naprawde swietny. Poza tym celem byla inna (od tradycyjnej) prezentacja, elegancka a nie przaśna.

Beata,
zapraszam ;)

arek pisze...

Magda K.
moj karnet na silownie zaczyna porastac kurzem ;) ale jutro to juz napewno ide hehehe

buruuberii pisze...

Oj tak arku, Ty wiesz najlpeije nic tak nie pomaga nam w zimie jak owoce morza :))) Jak nigdy mam ochote na nie gdy za oknem pol metra sniegu!

Podpisuje sie pod Twa petycja dwoma rekami: zima tylko miedzy Wigila i Nowym Rokiem i tylko dla dzieci :))) Praga pozdrawia serdecznie Londyn!

Anna Maria pisze...

Chyba po prostu cierpisz na tzw. Man Flu;-) a jeśli tak, to jesteś w bardzo licznym gronie;-)

Bareya pisze...

Brandy z krewetkami? Mi w to graj.
Generalnie bardzo mi się podoba Twoja wersja "bulabez", ciekawie na talerzu i ciekawe smaki jak sądze po składnikach.
p.s. Zima może być, byle mroźna i sucha... Gorzej jak ta breja się roztopi to mi żadne puree nie pomaga oprócz Marsali. No może Porto też.
pozdrawiam

Misia pisze...

Ach, ale narobiłeś mi smaka na zupę! A Twoja jest wyjątkowa i wygląda wspaniale.
Mój karnet na siłownię (czy też szeroko rozumiany fitness) nie pokrył się jeszcze kurzem, ale z dnia na dzień coraz trudniej mi się zebrać. ;) Zima zdecydowanie powinna trwać od Bożego Narodzenia do Nowego Roku i ani dnia dłużej :)

arek pisze...

Buruuberi,
widze, ze coraz wiecej podpisow sie zbiera pod petycja, jeszcze pare i wysylam list do swietego mikolaja;)
Gorace pozdrowienia sile do Pragi:D

Anna Maria,
wiec to tak sie moje schorzenie nazywa.. Dzieki Aniu- to musi byc prawda ;)

Bareya,
mowiac szczerze, ta wersje wymyslilem z mysla o 'bizi serwisie'...duzo latwiej wtedy zapanowac nad identycznoscia wydawanych dan- po ostatnim serwisie w Dakawo,wiesz pewnie o czym mowie ;))

nobleva pisze...

A zauważyłeś, że ostatnio prawie codziennie na Durszlaku zupy rybne są? To dobrze. I ja też mam ochotę sobie zrobić, ale mi ów zespół przeszkadza.

Bareya pisze...

arek:: żebym wiedział co to jest "bizi serwis to bym miał większą jasność.
A po serwisie w dakawo fakt - powtarzalność to chyba podstawowa rzecz. Jeśli dziś klient przyjdzie na słodkie żeberka z imbirem to jutro i pojutrze musi być identycznie. Przynajmniej moim zdaniem.
p.s. ale nie sądzę abyś ty miał jako fachura z tym problem.
Ja dopiero zaczynam - raczkuje.

arek pisze...

Misia,
to fajnie , ze udalo mi sie narobic Ci smaka ;)a wiesz, ze jak czasami mysle sobie o Malborku to nie zamek staje mi przed oczami, a sklep rybny/smazalnia na przeciwko statoil hehehe, naprawde nie wiem dlaczego...

Nobleva,
nie zauwazylem, ale to pewnie nastapilo jakies pogorszenie stanow moich haha

arek pisze...

being busy - permanentny stan wyspiarskiego pracownika, czesto prawdziwy ;))

buruuberii pisze...

Arku, mozesz na mnie liczyc :DD Dzieki za pozdrowienia!

Karolina pisze...

Mam niesamowita ochote na zupe rybna, bo w tym roku nie zjem swiatecznej, ktora przyrzadza moja Mama. Na pewno zrobie w okresie swiateczno - noworocznym, bo czasu powinnam miec sporo. :)

Kuchareczka pisze...

Strasznie mis ie podobają kolory. Lubię takie zestawienia. Cudne!

Bacha pisze...

Mam dokładnie to samo z puree. Jem je tylko zimą z całą masą sera, śmietany i masła. Mogłabym je jeść codziennie z małą przerwą na pomidorówkę. I najchętniej przeleżałbym te wszystkie miesiące w szlafroku.
Pociesza mnie tylko to, że u nas nie ma nocy polarnej. Życie z ograniczoną ilością światła jest wystarczająco trudne.

monika pisze...

Arku, to kiedy ta petycja? Ja się obydwoma rękami podpiszę :)))