sobota, 16 stycznia 2010

Gdynia, kruki i pasta do kanapek



Mieszkałem kiedyś w Gdyni. Na Działkach Leśnych, na samym szczycie małej i chyba najbardziej stromej uliczki w mieście, na dodatek ślepej. Wynajmowałem mieszkanko na parterze dużego, jednorodzinnego domu. Mieszkała w nim oprócz nas (ja+I) właścicielka z zachrypniętym głosem i małym, paroletnim synkiem (czasami myśleliśmy, że to jedyne co ma), która wbrew logice prowadziła życie nocne. Chodziła non stop w szlafroku, kapciach podklejonych cegłówkami (sądząc po odgłosach) i grała butelkami w kręgle. Na szczęście bywały dość długie okresy, kiedy była w rozjazdach.


Mały rankami biegał przed naszymi oknami w stanie zupełnie nie pasującym do jego wieku. Nie było w nim za grosz życia i radości, tzn. on to okazywał a nie można było tego wyczuć. Nawet kiedy się uśmiechał. Podejrzewałem go o nieziemskie pochodzenie. A czasami mówiłem o nim Damian...

Pewnej nocy, po naszym suficie przetoczył się odgłos turlających się butelek. Nauczeni doświadczeniem włożyliśmy zatyczki przed pójściem spać. BUUUUM! (ale naprawdę BUM!) zdarzyło się w jakieś dwie godziny po zaśnięciu. A potem cisza jak makiem zasiał.

Rano zrobiliśmy nasze ulubione wówczas śniadanie, czyli pumpernikiel z pastą bananowo-marchewkową, wypiliśmy kawę i… nadal było cicho. Mały tego ranka nie pojawił się w ogrodzie. Następnego dnia też…

Parę dni później do pobliskich kubłów na śmieci zaczęły zlatywać się kruki w przerażających ilościach. Ciarki przeszły mi po plecach. Przecież…ona…nie…nie, no skąd!



Po tygodniu lub dwóch, kiedy już pogodziłem się z tym, że właścicielka prawdopodobnie nie wróci, przechodząc obok sklepu, z którego…

Już poczułem zapach trawy
Zapraszamy do zabawy
Stocznia gdyńska chyba wiecie najfajniejsza jest na świecie

grało na maksa, zobaczyłem Ją idącą z Małym pod naszą nieszczęsną górkę…ufff.



Pasta bananowo-marchewkowa z twarogiem

200g tłustego twarogu
1-2 duże marchwie
2 miękkie banany
Łyżka soku z cytryny
Mielony kardamon (opcja)


Marchewkę zetrzyj na najmniejszych oczkach, dodaj twarug, pokrojone w plastry banany i zmiażdż widelcem tworząc jednolitą masę. Jeżeli uważasz, że ma zbyt mało charakteru dodaj cytryny. Opcjonalnie odrobinę kardamonu. Wymieszaj i podawaj ze świeżym pieczywem.

* Postaraj się zjeść w ciągu jednego dnia, ze względu na specyfikę dojrzewania bananów.

** Pastę przechowuj przykrytą w lodówce.

***Zdjęcie Stoczni Gdynia autorstwa drogiego frienda Tomka Janiaka. Zobacz wiecej na tej stronie. 

Słowa z Chłopcy i dziewczyny zespołu Apteka.

16 komentarzy:

Ania vel Vespertine pisze...

Wow, zamarłam, autenytcznie zamarłam czytając tę historię! A na początku miałam wrażenie, że mieszkaliście w sąsiedztwie kobiety, z którą i ja miałam nieprzyjemność dzielić dom, z tym że moja urocza lokatorka charakteryzowała się tym, ze w ustach zawsze miała peta. BLE!

Czy wypowiadałam się na temat zmian na stronie? Ładne!

arek pisze...

Aniu,
to mogla byc ta sama pani- R.D. Pet byl, a jakze:) ale to nic w porownaniu z Pania "Sajquo" ktora mielismy na Dabrowszczakow na Przymorzu...

Dzieki za zaobserowanie zmian:D

zemfiroczka pisze...

Jak scenariusz! Powiało grozą.

Intryguje mnie ten Damian... Dlaczego akurat Damian? Ja mam dziwną manię dopasowywania w myślach twarzy do imion, albo na odwrót, nim dowiem się jak kogoś nazwano rzeczywiście. Ktoś mi wygląda na Żanetę, a ktoś inny na Łukasza.A jak to z tym D. było?

arek pisze...

Zycie pisze najlepsze scenariusze, podobno:)
Damian- ten z Omen'a...

nobleva pisze...

A potem R.D. z Damiankiem wyprowadzili się do Belfastu, bo na pewno ich znam

Liska pisze...

O rany koguta, aż ciary mne przeszły po plecach! WoW!

magda k. pisze...

makabryczna historia... ciarki przeleciały mi po kręgosłupie
klimatycznie u Ciebie - podoba mi się :)

a pasta bardzo, bardzo ciekawa

Anonimowy pisze...

Ooo... artysta! I kucharzy! Noo, jesteś moim nowym bogiem ;p

Anna Maria pisze...

Czy ona była tzw mewką (portową dziwką, w tych latach, o których piszesz, w Trójmieście było ich sporo, no zresztą w portowych miastach prostytucja tradycyjnie kwitnie)? Tak mi się skojarzyło, bo widywałam je bywając u rodziny w Gdyni.

buruuberii pisze...

No tragedia Arku powialo, strach sie bac, szkoda dzieciaka... A wynajmujacy mieszkania, to zdaje sie byc osobny gatunek :-D
Ciekawa ta pasta, rzeczywiscie snadanowa, ale powiem Ci, ze mailabym chyba provlem wszymnac 2 banany i 200g twarozku w jeden dzien, to mnie jednak nie zniecheca :-)

arek pisze...

Ewciu,
He!he! pozdrow ich zatem ozięble :)

Lisko,
perspektywa, jak w fotografii pobudza emocje;)

Madziu,
to lubie od zawsze-klimat. Pamietam jak kiedys namawialem kolege z zespolu do grania mniejszej ilosci dzwiekow, ale odpowiednich(!) bo to bardziej klimatyczne, ...po latach przyznal mi racje:)

Anonimowy,
idz i o mnie rozpowiadaj...

Aniu,
alez skad! Ona byla raczej sową ;)

Basiu,
tak, wynajmujacy to zdecydowanie inny gatunek:)

Musze powiedziec, ze ta pasta to niezly kopniak energetyczny. Zdecydowanie trzyma (mnie) do obiadu i pozwala zachowac diete trzy posilkowa:)

arek pisze...

Basiu,
jeszcze jedno, przyznaje ze zachowalem sie nieprofesjonalnie:) i przylozylem swoja miarke...
Osoby jedzace normalne ilosci jedzenia spokojnie moga podzielic ilosc skladnikow na pol:D ale ja do takich nie naleze hehe

fellunia pisze...

Potrafisz zbudować napięcie :D
Co do pasty to ja chętnie osobno zjem twaróg i miękkie banany a marchew oddam :)

Cremebrulee pisze...

niezla historia, a pasta frapująca, w życiu bym na takie połączenie nie wpadła, dlatego może spróbuję ;)
no i domyslam sie ze daje sie przechowac w lodowce ta pasta ze dwa dni?

arek pisze...

Felluniu,
a co Ci marchewka zrobila?

Cremebrulee,
napisalem, zeby postarac sie zjesc w ciagu tegoo samego dnia ze wzgledu na malo estetyczny kolor ciemnych bananow, ale oczywiscie, ze tak- dwa, trzy dni:)

fellunia pisze...

Trauma z przedszkola :)