środa, 6 stycznia 2010

Prasuj, dansuj, mieszaj czyli tarty cebulowe z parmezanem.




Nie umiem tańczyć. Umiem za to poruszać się do rytmu. Tak, to jedyne co potrafię. Z nogi na nogę, z nogi na nogę i miękko bioderkami. Raz na jakiś czas obrót i nieustająca praca rąk. Na twarzy luz i zaangażowanie...




Za to kiedy prasuję i słucham muzyki z Boogie Nights albo Jackie Brown...jestem prawdziwym wymiataczem kroków (co innego można robić, żeby przebrnąć przez tak interesujące zajęcie?!?) - pełen freestyle. Tańczę całym sobą, prasowanie robi się samo a ja nawet śpiewam (głownie chórki). Robię sobie taki mały Fame:) Chociaż, śpiewać najlepiej lubię (nie umiem!) w samochodzie, wieczorem w długiej, samotnej trasie...Wyciągam wtedy każdą nutę:) a kiedy jest mi naprawdę smutno kroję cebulę i oddycham głęboko przez nos – wtedy płyną najczystsze łzy…



Założę się, że też robicie podobne rzeczy. Ciekaw jestem jakie? Każdy przecież ma swoje sposoby na zabicie nudy przyziemnych, monotonnych zajęć, codziennego stresu czy oczyszczania kanalików łzowych. Oczekuję szczerej spowiedzi:)

Do przygotowania dzisiejszego dania będziecie musieli nauczyć się oddychać przez usta, bo inaczej może być łzawo:) Muszę jednak przyznać, że ta tarta jest warta nawet całego morza łez:). Gotując ją, też można tańczyć! bo zajmie trochę waszego czasu i uwagi:)
Jest to jedno z najprostszych dań jakie można sobie wyobrazić, ale wymagającye od gotującego włożenia uczucia i koncentracji.

Tarta cebulowa z parmezanem

(5 porcji)

1kg cebuli
75g masła
1 płaska łyżka angielskiej musztardy w proszku (lub Dijon)
2 płaskie łyżki cukru (najlepiej miękkiego brązowego)
1 płaska łyżka soli morskiej
50 ml białego octu winnego (ja używam Moscatel)
Świeżo zmielony pieprz
Starty parmezan
Białe anchovies (opcja)


Ciasto kruche
400g mąki tortowej
200g zimnego masła (pociętego w kostkę)
2 żółtka (wymieszane)
Trochę wody


Zmieszaj/posiekaj (w robocie lub nożem) masło z mąką. Kiedy ciasto ma postać małych okruszków dodaj żółtka i odrobinę wody. Zagnieć delikatnie żeby połączyć składniki (ale nie ugniataj jak na pizze lub pastę!). Zawiń w folię plastikową i wstaw do lodówki na 2 godziny.


Posiekaj cebulę najdrobniej jak potrafisz. Im drobniej pokroisz, tym lepszą otrzymasz teksturę tarty.
W garnku z grubym dnem rozgrzej masło na małym ogniu. Wrzuć cebulę i przykryj garnek ustawiając ogień na mały/średni. Gotuj ją powoli od czasu do czasu mieszając.
Zanim dodasz inne składniki cebula powinna być zupełnie miękka. Powinno Ci to zająć około godziny lub godzinę 15 minut. Uważaj, żeby nie przypalić.

Kiedy cebula jest miękka zwiększ ogień i dodaj ocet, cukier, musztardę i sól. Odparuj ocet i mieszając skarmelizuj cebule ( tak naprawdę to cukier zacznie się karmelizować). Nadal mieszając dodaj koloru cebuli. Ten odcinek powinien zająć ok.15 minut.


Rozwałkuj ciasto i wyłóż nim foremki/formę. Urwij kawałki folii plastikowej, wyłóż nimi foremki, nasyp do nich ryżu i zawiąż folię tworząc woreczki. Podpiecz w rozgrzanym do 190°C piekarniku przez 15-20 minut. Wyjmij foremki z piekarnika a z nich woreczki z ryżem.



Nałóż cebulę do tartletek, posyp parmezanem i piecz w temperaturze 200°C przez 15-20 minut. Wyjmij, pozwól im ostygnąć przez 5-10 minut. Podawaj z zieloną sałatką i anchovies.



* Użyłem foremek o średnicy 10cm i głębokości 2½cm.


** Możesz użyć formy do ciast (ok.24cm średnicy), ale wtedy zwiększ ilość cebuli do ok. 3kg, masła do 125g, octu do 100 ml a pozostałe składniki odmierzaj czubatymi (nie do przesady) łyżkami. Ciasta powinno wystarczyć.

***Zdjęcia z żółtego kolażu by Żyrafa, która trenowała na mnie swoje umiejętności a teraz robi zdjęcia serferom w Maroku:)

****W trakcie sesji prasuj&dansuj nieobecność domowników obowiązkowa!

9 komentarzy:

zemfiroczka pisze...

Co ja lubię? Hmmm, chyba prowadzić ze sobą dialog. Najlepiej wychodzi mi to wieczorem, kiedy się kładę. Oj tak - wtedy robię się bardzo gadatliwa, a potem się dziwię, że nie mogę zasnąć ;)))

A te tarty -Fantastyczne! - cóż więcej powiedzieć? Towarzystwo sardeli ze łzawą mocno przekonywujące. Ale musztarda w proszku, to dla mnie novum.

pozdr!

gosiaa99 pisze...

Oj robilam bardzo podbne tarty, ale to bylo chyba z rok temu. Twoje prezentuja sie wspaniale i skladniki wydaje sie byc dobrze skomponowane ;) Napewno wyprobuje :)

Ania vel Vespertine pisze...

Oooo, fajne wypieki! BArdzo podoba mi się tez Twoja foremka, nie widziałam nigdzie takich poczwórnych.

A ja sobie uświadomiłam, że strasznie rzadko prasuję. Prawie wcale, właściwie... Ostatnio miałam zaszczyt prasować koszulę lubego i krew mnie zalewała! Daleko mi było do śpiewania...

arek pisze...

Froczko,
pogadac ze soba tez lubie,a o tym nie pisalem bo wydawalo mi sie ze i tak za duzo ujawnilem;)
A musztarde w proszku widzialem gdzies w sklepach internetowych. Jak znajde adres to Ci podesle linka:)

Gosiu,
dziekuje, sprobuj- naprawde warto! I daj znac jak wyszly:)

Aniu,
mam wrazenie ze widzialem takie (tyle ze w wersji non-stick) w tesco w Olsztynie. Moze w Gd tez sa...
Moja zone tez krew zalewa kiedy musi prasowac koszule:) wtedy ja mam szanse na maly szol:)
lalalalala u u u jejeje:)

zuzamoll pisze...

.....o pierwszy kulnarny blog faceta ..jaki znalazlam :)

fellunia pisze...

Jaka cudna foremka, tym śliczniejsza, że taka zużyta!
Ja niestety nie prasuję, jak widzę, ze szkodą dla psychicznej równowagi, choć dotychczas myślałam, że jest wręcz przeciwnie :)
Do krojenia dużej ilości cebuli mam zaadaptowane niemodne gogle narciarskie, niedługo jak widzę, trzeba będzie je odkurzyć, bo takie tarty MUSZĘ zrobić!
Czasem śpiewam, bardzo głośno, też głównie w samochodzie, tym bardziej, że na codzień nie jeżdżę, tylko w bardzo długie i nudne trasy.

Krzysiek pisze...

No to Arku czas nauczyc sie kilku dodatkowych krokow- no wiesz dlaczego:D

buruuberii pisze...

Arku, cos widze ze starsznie nieregularnie czytam Twoje wpisy, ale tak fajnie odkryc jakis ciekawy, nieprzeczytany :-) "3 kg cebuli", a niech Cie, to ja juz sie zadowole wesja podstawowa z 1kg! A prawde mowiac, to jest chyba moja ulubiona tatrta, ale nie robilam jej chyba wieki, nawet nie pamietam czy dawalam musztarde... No czas na wielka powtorke!
Pozdrowienia, B.
PS. Faceci prasujacy swoje koszule, to skarb - mozna ich/Was podcas prasowania probowac zabawiac np. "inteligentna rozmowa" jak to moj Lukasz mowi :D

Ania vel Vespertine pisze...

Zrobiłam! :) Długo się nosiłam, ale jest! Pyszna. Tylko jeszcze "lecę" na prodiżu, więc nie mogłam skorzystać z pięknej foremki...