środa, 13 stycznia 2010

TAJNE / POUFNE

Kochani,

Mimo tego, że eat after rading w języku angielskim jest synonimem trzymania czegoś w tajemnicy, 11.01.2010 o godzinie 21.19 wysłałem zgłoszenie do konkursu Blog Roku 2009 w kategorii "Ja i moje życie". Uważałem, że ta kategoria pasuje najbardziej. Niestety po posiedzeniu Szanownego Jury, mój blog przesunięto do kategorii "Moje pasje i zainteresowania". W związku z tym, jestem zmuszony konkurować z kilkoma blogami, które podziwiam i szanuję.

Życzę wszystkim uczestnikom konkursu a szczególnie współzawodnikom w kategorii zwycięstwa:)

Żeby nie zostać posądzonym o hipokryzję zachęcam wszystkich, którym odpowiada mój styl opowiadania i gotowania do oddania głosu na eat after reading.

Zrób to wysyłając sms-a o treści A01322 ( A jak Arek zero-jeden-trzy-dwa-dwa bez spacji) na numer 7144. Koszt SMS to 1,22 zł brutto (dochód zostanie przekazany na turnusy rehabilitacyjne dla niepełnosprawnych). Termin wysyłania sms-ów upływa 21.01.2010.



Uwaga dla tych, którzy bardzo mnie lubią! Niestety z jednego numeru telefonu można oddać jeden głos na dany blog. Ponowne zagłosowanie na ten sam blog nie jest możliwe. Można jednak głosować – z wykorzystaniem tego samego numeru telefonu – na inne blogi biorące udział w Konkursie.

Dziękuję i pozdrawiam

Arek

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Pikantny burger kurczakowy.



- Proszę księdza? Czy mogę księdzu wyznać swoje grzechy?
- Oczywiście córko, mów.
- ……, ……, ……, ……(tajemnica spowiedzi) i ogólnie byłam niegrzeczna. Czy mogę liczyć na pokutę?
- A co robisz wieczorem?
- Prawdopodobnie będę nie żałować za grzechy… - wyszeptała.
- To z pokutą zrobimy tak…*


Tak, księdzem też kiedyś byłem:) i przeprowadziłem kilka naprawdę pikantnych spowiedzi:).

Grając w Prophecy, na koncertach nosiłem koloratkę ( zrobioną przez moją mamę!) budząc niemałe zainteresowanie…
Ale to było jeszcze w ubiegłym stuleciu, kiedy pieniądze z koncertów wydawaliśmy w najbliższym barze lub sklepie kupując lokalne piwa (obecnie w większości już nieistniejące). O ciepłym kurczaku lub burgerze mogliśmy tylko pomarzyć, skazani na stare kanapki leżące od wielu godzin w plecaku…ach, ciężka jest dola młodego artysty:)

Czasy się zmieniły. Dalej lubię robić psikusy:), ale odżywiam się trochę lepiej. Od kanapki wolę pikantnego kurczakowego burgera popijanego chilijskim malbec’iem lub portugalskim douro a koloratka leży w pustym futerale od gitary…




Pikantny burger kurczakowy

Pierś z kurczaka
Przyprawa cajun
Sól morska
Świeżo zmielony pieprz
Olej do smażenia

Dodatki:
Chlebek pita
Sałata
Pomidor
Ser camembert ( pocięty w plastry)
Sos żurawinowy (domowy, kupowany - jaki lubisz)


Przetnij pierś wzdłuż „na grubości” tworząc „skrzydła anioła”.




Posól i popieprz mięso delikatnie a następnie posyp dokładnie przyprawą cajun. Strząchnij nadmiar przyprawy i usmaż.
Na patelni lub pod grillem rozgrzej pitę. Kiedy ciepła, rozetnij ją i dodaj poszczególne składniki zaczynając od sałaty.


Niebo w gębie:)


* Scena miała miejsce w Rumii w barze Hush (o ile dobrze pamiętam w Domu Kultury). Początek lat 90-tych. Koncert Prophecy, Desolator, Blesseds i Christ Agony.

czwartek, 7 stycznia 2010

Chleb ziemniaczano-jogurtowy. Boss mówi: o, yeah!



Wczoraj odwiedził mnie Boss. Tak, ten sam, o którym mówiłem w formie przeszłej.


Pora więc wyjaśnić użycie czasu przeszłego. W 2006 roku Boss przeszedł bardzo ciężki wylew, w związku z czym prawie nie mówi i ma niedowład jednej z rąk. Czasu przeszłego zaczęliśmy używać w pracy jako pewnego odnośnika ułatwiającego podtrzymanie jego kultowej pozycji. Tak jak używa się „n.e” i „p.n.e”. On sam przeszedł kompletną transformację w podejściu do życia, ale nadal lubi nasze wspólne żarty…


Bardzo miło było go zobaczyć w dobrej formie i ze Sponge Bobem w klapie eleganckiej parki:). Odstawić teatrzyk powitań (rytualne podawanie ręki, uściski, warknięcia, chrząknięcia, pozy, etc) - to mu akurat wychodzi dokładnie tak samo jak przed laty. Pogadaliśmy trochę (w sumie ja zadawałem pytania a on potwierdzał lub zaprzeczał), mówi, że w kuchni dzieje się dla niego (teraz) zbyt dużo i za szybko. Szkoda, że nie może do nas wrócić, nawet na parę godzin. Zaproponowałem mu pracę (pobyt/ spędzenie czasu w trakcie serwisu) na jego ulubionej (sic!) niedzielnej zmianie, ale odmówił… Powiedział mi za to kto i co go ostatnio wkurza he!he!- zawsze miał taką listę!


Pokazałem mu chleb, który upiekłem – Boss dał mu kciuk do góry i powiedział - o, yeah! Mam nadzieję, że od Was dostanę to samo;)



Chleb ziemniaczano- jogurtowy
(2 bochenki)



565g mąki tortowej (190g na zaczyn; 375g do ciasta)
75ml mleka
175ml wody
50g jogurtu naturalnego (ja używam greckiego)
40g drożdży
10g miodu
150g ciepłego/letniego puree ziemniaczanego
20g masła
10g soli morskiej



Zrób zaczyn mieszając 190g mąki z mlekiem, wodą, jogurtem, drożdżami, fermente i miodem. Odstaw na 30 minut w ciepłe miejsce.


Następnie dodaj pozostałe składniki i wymieszaj ugniatając przez 6-8 minut.


Odstaw całość do wyrośnięcia na następne 30 minut a potem podziel na bochenki, ułóż na lekko natłuszczonej masłem i oprószonej mąką blasze. Zostaw bochenki do wyrośnięcia na 10-15 minut i piecz w rozgrzanym do 240°C piekarniku przez 40-45 minut.

Odstaw do ostygnięcia na kratce przez 10 minut. Przekrój chrupiącą skórkę, żeby odkryć biały, mięciutki miąższ…



* Postaraj się, żeby puree było suche najbardziej jak się da a jeżeli ciasto jest zbyt wilgotne podsyp je mąką.

środa, 6 stycznia 2010

Prasuj, dansuj, mieszaj czyli tarty cebulowe z parmezanem.




Nie umiem tańczyć. Umiem za to poruszać się do rytmu. Tak, to jedyne co potrafię. Z nogi na nogę, z nogi na nogę i miękko bioderkami. Raz na jakiś czas obrót i nieustająca praca rąk. Na twarzy luz i zaangażowanie...




Za to kiedy prasuję i słucham muzyki z Boogie Nights albo Jackie Brown...jestem prawdziwym wymiataczem kroków (co innego można robić, żeby przebrnąć przez tak interesujące zajęcie?!?) - pełen freestyle. Tańczę całym sobą, prasowanie robi się samo a ja nawet śpiewam (głownie chórki). Robię sobie taki mały Fame:) Chociaż, śpiewać najlepiej lubię (nie umiem!) w samochodzie, wieczorem w długiej, samotnej trasie...Wyciągam wtedy każdą nutę:) a kiedy jest mi naprawdę smutno kroję cebulę i oddycham głęboko przez nos – wtedy płyną najczystsze łzy…



Założę się, że też robicie podobne rzeczy. Ciekaw jestem jakie? Każdy przecież ma swoje sposoby na zabicie nudy przyziemnych, monotonnych zajęć, codziennego stresu czy oczyszczania kanalików łzowych. Oczekuję szczerej spowiedzi:)

Do przygotowania dzisiejszego dania będziecie musieli nauczyć się oddychać przez usta, bo inaczej może być łzawo:) Muszę jednak przyznać, że ta tarta jest warta nawet całego morza łez:). Gotując ją, też można tańczyć! bo zajmie trochę waszego czasu i uwagi:)
Jest to jedno z najprostszych dań jakie można sobie wyobrazić, ale wymagającye od gotującego włożenia uczucia i koncentracji.

Tarta cebulowa z parmezanem

(5 porcji)

1kg cebuli
75g masła
1 płaska łyżka angielskiej musztardy w proszku (lub Dijon)
2 płaskie łyżki cukru (najlepiej miękkiego brązowego)
1 płaska łyżka soli morskiej
50 ml białego octu winnego (ja używam Moscatel)
Świeżo zmielony pieprz
Starty parmezan
Białe anchovies (opcja)


Ciasto kruche
400g mąki tortowej
200g zimnego masła (pociętego w kostkę)
2 żółtka (wymieszane)
Trochę wody


Zmieszaj/posiekaj (w robocie lub nożem) masło z mąką. Kiedy ciasto ma postać małych okruszków dodaj żółtka i odrobinę wody. Zagnieć delikatnie żeby połączyć składniki (ale nie ugniataj jak na pizze lub pastę!). Zawiń w folię plastikową i wstaw do lodówki na 2 godziny.


Posiekaj cebulę najdrobniej jak potrafisz. Im drobniej pokroisz, tym lepszą otrzymasz teksturę tarty.
W garnku z grubym dnem rozgrzej masło na małym ogniu. Wrzuć cebulę i przykryj garnek ustawiając ogień na mały/średni. Gotuj ją powoli od czasu do czasu mieszając.
Zanim dodasz inne składniki cebula powinna być zupełnie miękka. Powinno Ci to zająć około godziny lub godzinę 15 minut. Uważaj, żeby nie przypalić.

Kiedy cebula jest miękka zwiększ ogień i dodaj ocet, cukier, musztardę i sól. Odparuj ocet i mieszając skarmelizuj cebule ( tak naprawdę to cukier zacznie się karmelizować). Nadal mieszając dodaj koloru cebuli. Ten odcinek powinien zająć ok.15 minut.


Rozwałkuj ciasto i wyłóż nim foremki/formę. Urwij kawałki folii plastikowej, wyłóż nimi foremki, nasyp do nich ryżu i zawiąż folię tworząc woreczki. Podpiecz w rozgrzanym do 190°C piekarniku przez 15-20 minut. Wyjmij foremki z piekarnika a z nich woreczki z ryżem.



Nałóż cebulę do tartletek, posyp parmezanem i piecz w temperaturze 200°C przez 15-20 minut. Wyjmij, pozwól im ostygnąć przez 5-10 minut. Podawaj z zieloną sałatką i anchovies.



* Użyłem foremek o średnicy 10cm i głębokości 2½cm.


** Możesz użyć formy do ciast (ok.24cm średnicy), ale wtedy zwiększ ilość cebuli do ok. 3kg, masła do 125g, octu do 100 ml a pozostałe składniki odmierzaj czubatymi (nie do przesady) łyżkami. Ciasta powinno wystarczyć.

***Zdjęcia z żółtego kolażu by Żyrafa, która trenowała na mnie swoje umiejętności a teraz robi zdjęcia serferom w Maroku:)

****W trakcie sesji prasuj&dansuj nieobecność domowników obowiązkowa!

niedziela, 3 stycznia 2010

Sałatka do burgera



Właśnie wróciłem z pracy. 14 godzin minęło jak PSTRYK! Pomimo prysznica ręce nadal pachną pieczoną wołowiną i jagnięciną, z włosów ulatnia się zapach smażonego oleju a w uszach brzęczy dźwięk drukujących się zamówień…


Ale obiecałem, że zamieszczę przepis na sałatkę do burgiera, więc o to on:

Sałatka do burgera

1 główka sałaty (jaką lubisz, ja lubię zmieszać różne)
5 małych ugotowanych buraczków
½ ogórka
Garść kiełków (np. rzeżucha)
100g sera (feta lub miękki kozi)
Świeże zioła (takie jakie lubisz)
Dressing tymiankowy

Smacznego!

środa, 30 grudnia 2009

Krewny mielonego. Z Ameryki.



Każdy ma swoje ulubione rzeczy, zajęcia, miejsca, małe rytuały, etc, nieprawdaż ? Ulubione smaki, zapachy, kolory, powiedzenia…takie małe puzzle, które po ułożeniu tworzą idealną całość dającą uczucie chwilowego spełnienia, wypełnienia misji czy jakkolwiek to nazwać – ja to nazywam…nie, nie powiem:D

Ale powiem, że niektóre z nich ewoluują a niektóre pozostają niezmienne przez całe życie, i że najfajniejsza jest świadomość ich posiadania i robienia z nich użytku. Taka mała amelizacja życia:)

W związku z nostalgicznym okresem w jakim się właśnie znajdujemy zacząłem sobie przypominać o moich dopalaczach, ach... 
Jeden, ten z gatunku nieśmiertelnych, to obowiązkowy spacer po Monciaku do końca molo. Wtedy wiem, że byłem w Trójmieście i tylko wtedy wizyta może być uznana za odbytą i spełnioną. Takie podbicie delegacji he!he!
Drugi, jeszcze niezakwalifikowany czasowo, ale mocno obecny (pewnie to zauważyliście;)) to niebieski ser pleśniowy. Naprawdę potrafi wynieść danie na zupełnie inny poziom abstrakcji…

Wracając do Sopotu i Monciaka, nigdy nie zapomnę pani z okienka* sprzedającej gofry, zapiekanki i burgery, która wychylała się i krzyczała: buurgieeraa! burgiera prosze!!!
Zawsze mnie to rozbawiało, do tego stopnia, że weszło do mojego słownika i nie ma już burgera – jest burgier. Klasyka. Jak Le Big Mac z Pulp Fiction.




Szkoda tylko trochę, że burger często kojarzy nam się właśnie z tego typu miejscami, lub sieciami fast foodów, bo przecież to naprawdę szybkie, sycące i satysfakcjonujące danie. Oczywiście pod warunkiem, że jest przyrządzone z dobrej jakości składników i z odpowiednio zaaranżowanymi dodatkami. Muszę przyznać, że jest to częsty gość na moim stole z butelką dobrego wina i wielką michą sałaty z kiełkami, burakami etc. zamiast frytek.

Mój ulubiony burger, przepraszam burgier to…aaa, w sumie podam Wam przepis:)


1kg mielonej (nie chudej) wołowiny
1 mała czerwona cebula (drobno posiekana)
½ czerwonej chilli (posiekanej)
Łyżka posiekanej natki pietruszki
Łyżeczka listków tymianku
1-2 ząbki czosnku (posiekany i zmiażdżony)
Łyżka angielskiej musztardy w proszku lub zwykłej Dijon
4-5 łyżek keczupu
Sól morska
Świeżo zmielony pieprz (10-12 obrotów młynka)
1 jajko
Niebieski ser pleśniowy


Do serwowania
Dobrej jakości bułki do burgerów lub świeże ciabatki
Majonez
Krążki czerwonej cebuli
Plastry pomidora
Misa sałaty


Wymieszaj wszystkie (oprócz jajka) składniki dokładnie do momentu aż mięso stanie się kleiste. Wtedy dodaj jajko i wymieszaj. Uformuj małego “burgerka” i usmaż na próbę, żeby wiedzieć czy nie wymaga doprawienia. Jeżeli miks Ci odpowiada uformuj kulki (powinno wyjść 5-6), połóż na desce i spłaszcz je dłonią lub spatulą formując kształt.


Ważne! Nie zasmażaj burgerów “na śmierć”. Po usmażeniu powinny być nadal soczyste. Najlepszym sposobem oceny jest lekkie rozcięcie na środku lub obserwacja soków. Jeżeli soki płyną czyste (bez brązowej krwi) - powinny być OK.


Moim zdaniem należy smażyć je na bardzo mocno rozgrzanej patelni z małą ilością tłuszczu ( one i tak wytopią tłuszcz, który dobrze jest odlać, aby zapobiec ich gotowaniu-w końcu mamy je smażyć –czyż nie ?) – przez pierwszą minutę lub dwie do zbrązowienia. Potem przewrócić na drugą stronę i smażyć kolejne dwie minuty. Dokończ pod grillem lub zmniejsz delikatnie ogień kontynuując smażenie na kuchence. Na minutę przed końcem dodaj plastry sera, żeby miały szansę lekko się rozpuścić.

* W związku z tym, że dawno (parę lat) nie byłem w 3mieście nie wiem czy nadal tam jest, ale okienko znajdowało się mniej więcej na wysokości ulicy Haffnera.

** Możesz je przechowywać w lodówce 2-3 dni w stanie nieusmażonym.

*** Życzę Wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku 2010!!!

wtorek, 29 grudnia 2009

Chleb z piklowanymi orzechami włoskimi i rodzynkami








Koniec roku – czas podsumowań, wymyślania noworocznych postanowień, top-ów 10, 20 czy 100, ale nie bójcie się, nie będę nic takiego robił.

Ja w ogóle nie przywiązuję większej wagi do tego wydarzenia a w zasadzie imprezy Sylwestrowej. Ona niestety rzadko jest udana ze względu na zbyt wielkie oczekiwania i poprzedzające ją tygodnie planowania:). Moim zdaniem jedynym warunkiem dobrej imprezy (jakiejkolwiek) jest spontaniczność. Dlatego jeszcze czekam z decyzją:)

Dwa lata temu postanowiliśmy, że idziemy na imprezę na dwa dni przed. Było super. Shoreditch House, basen na dachu, duuuużo szampana, dwa piętra do zabawy, fajni ludzie, Jonathan Rhys Meyers z dziewczyną był też, ale uciekł zaraz po północy…

Parę lat wcześniej podobnie było w Olsztynie. Zero planów - szybka akcja. Wszystko zgrało się perfekcyjnie - miejsce, muza, towarzystwo...

Wracając do początku, nie chcę podsumowań, chcę tylko dokończyć coś co obiecałem dawno temu czyli podać przepis na


Chleb z piklowanymi orzechami włoskimi i rodzynkami

Fermente/ zakwas
200g mąki tortowej
200g jogurtu naturalnego
40g rodzynek
4g drożdży
200ml ciepłej/letniej wody


Wymieszaj wszystkie składniki i zostaw w ciepłym (idealnie gdy 18°C-20°C) miejscu na jeden dzień. Możesz zakwasu użyć już teraz lub go „hodować” podobno w nieskończoność. Przez kolejne cztery dni dodawaj 100g mąki i 100ml wody. Szóstego dnia przecedź go i wyrzuć rodzynki.


Jeżeli zamierzasz go używać, musisz go dokarmiać na zasadzie co zostało wyjęte musi być dodane, czyli wyjmując 100g zakwasu dodajesz 50g mąki i 50ml wody.
Podobno we Francji są piekarnie, których zakwasy są podtrzymywane przez pokolenia.


Chleb
375g mąki tortowej (245g do zaczynu i 130g do ciasta)
450ml wody
100g fermente/zakwasu
2 łyżki miodu
90g drożdży
625g mąki granary (lub pełnoziarnistej)
20g masła
15g soli
40g rodzynek
90g odciśniętych piklowanych orzechów włoskich

Żeby zrobić zaczyn wymieszaj dokładnie 245g mąki, wodę, zakwas, 1 łyżkę miodu i drożdże. Odstaw na pół godziny w ciepłe miejsce.


Następnie dodaj pozostałe składniki i dokładnie wymieszaj i wyrób przez ok. 6-8 minut. Jeżeli ciasto jest zbyt twarde- dodaj wody-zbyt miękkie- mąki. Podziel na bochenki lub foremki, oprósz mąką i zostaw do wyrośnięcia przez ok. 20 minut. Rozgrzej piekarnik do 220°C i piecz przez 40-45 minut.
Wyjmij na metalową kratkę, odczekaj ok. 20 minut przed krojeniem.


*Za jakość zdjęć odpowiedzialne są dzisiaj: francuski Paul Mas Cabernet Sauvignon i portugalskie Altano Douro – bo jak wiadomo wino i chleb to esencja życia jest:)

**Mąka granary to marka/brand firmy Hovis, która trzyma przepis na tą mąkę w sekrecie.

***Technikę używania zaczynu nauczyli Francuzów polscy piekarze w XVIII/XIX wieku. W Anglii nazywa się to flying lub polish starter.