sobota, 26 września 2009

Czarne spaghetti z czosnkiem, pomidorkami czereśniowymi i kaparami (i pieczoną rybą) czyli moje ulubione danie


Wiem, wiem prezentacja na talerzu jest nieprofesjonalna, ale to moje ulubione danie, relaksujące i niezobowiązujące, jak to mówią Anglicy- comfort food. Jedząc je zapominam o piciu wina, podtrzymywaniu konwersacji przy stole, no i oczywiście na koniec oblizuję palce:)
Sami więc rozumiecie dlaczego jest go tak dużo…

Składniki na tą pastę (kluchy, makaron) mam zawsze. Są fundamentalne dla mojej „spiżarni”. Czarne spaghetti, pomidorki czereśniowe, kapary, czosnek, chilli, tymianek, pietruszka, oliwa z oliwek.
Rybę zmieniam od czasu do czasu, ale najczęściej jest to dorada lub sea bass.
Danie to pojawia się na moim stole przynajmniej raz w tygodniu i więcej już nic nie mogę powiedzieć bo zaczynam być głodny na samą myśl…

Czarne spaghetti z czosnkiem, pomidorkami czereśniowymi i kaparami
(2-3 porcje)

200g czarnego spaghetti ( z tuszem z kałamarnicy)
4 ząbki czosnku (niedbałe plastry)
1-2 gałązki tymianku
1-1.5cm czerwonego chilli (plastry)
10-12 przepołowionych pomidorków czereśniowych
2-3 łyżeczki kaparów (delikatnie odciśniętych z zalewy)
Łyżka posiekanej pietruszki
Ok.50ml oliwy z oliwek (extra virgin)
Sól morska
Świeżo zmielony pieprz





Zacznij gotować makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
Na patelni rozgrzej połowę oliwy, dodaj czosnek, chilli i tymianek i delikatnie zmniejsz ogień. Podsmaż przez minutę (nie przypal czosnku!), żeby olej nabrał smaku przypraw. Dodaj pomidory i smaż przez ok. 5-7 minut na małym ogniu (pomidorki mają się usmażyć, ale nie stracić kształtu) a następnie wrzuć kapary i smaż przez następne 2 minuty (możesz dolać trochę oliwy). Posól i popieprz do smaku. Jeżeli makaron nie jest jeszcze gotowy zestaw z ognia.

Kiedy makaron jest gotowy odlej go i zachowaj 2 łyżki wody z gotowania. Wymieszaj makaron ze składnikami na patelni i krótko podgrzej dodając wodę z gotowania. Dopraw solą i pieprzem (jeżeli uważasz za stosowne), posyp pietruszką i podawaj.




Jeżeli chodzi przygotowanie ryby, ja lubię ją w najprostszy sposób. Sól, pieprz, zioła i czosnek.
Piekąc cała rybę (po dokładnym umyciu i osuszeniu) nacinam ją w trzech –czterech miejscach (ułatwia to równomierne pieczenie ), smaruję lekko oliwą i przyprawiam solą i pieprzem. Do „brzucha” wkładam 3-4 gałązki tymianku i 2 lekko rozgniecione i nie obrane ząbki czosnku (pycha po upieczeniuJ). Piekę pod grillem ok. 6-7 minut z każdej strony. Ma wtedy chrupką skórkę i jest soczysta.
Mała osobista wskazówka: nie obcinam górnej płetwy, ponieważ jeżeli możesz ją łatwo wyciągnąć, oznacza, że ryba jest gotowa:)

*czas pieczenia oczywiście zależy od wielkości ryby i temperatury piekarnika.

5 komentarzy:

Anna Maria pisze...

Uwielbiam squid ink pasta, widze, ze mamy podobne gusta:-)

arek pisze...

Hehe wyglada na to, ze tak:)

Anna Maria pisze...

Z tym, ze u nas taki makaron to jest wykwintne danie:-) Comfort food to u nas takie rzeczy jak owsianka z jagodami lub wanilia i cynamonem, nalesniki na maslance (grube pancakes), tez z jagodami i chlebek bananowy:-)

arek pisze...

Dzieki,
ale ja mowilem o moim comfort food -osobistym:)
i nie odnosilo sie to do Anglii, uzylem tylko zwrotu, ktory dobrze okresla moje odczucia w stosunku do tego dania:)))

Anna Maria pisze...

Wiem, ja tez mowilam o naszych osobistych (moim i meza) comfort food:-)