
Wczoraj miałem dzień spotkań znanych ludzi. Najpierw w drodze do pracy spotkałem Damona Albarna (wokalista Blur i twórca Gorillaz), ale jego spotykam praktycznie parę razy w tygodniu, więc to żadne halo:) Tym razem jednak postanowiłem nawiązać kontakt:)
Z początku wziął mnie za namolnego fana, ale kiedy udało mi się powiedzieć magiczne I’m a blogger, zmienił zdanie, zakończył rozmowę telefoniczną i dał się namówić na wywiad, który przeprowadzę kiedy spotkamy się następnym razem.
Jeżeli ktoś czytający mojego bloga lubi Blur lub Gorillaz i chce się czegoś dowiedzieć od Damona, proszę przyślij pytania a ja postaram się je zadać:)
Jakby tego było mało, kiedy pięć minut później przekroczyłem próg Portobello Gold i zacząłem opowiadać sytuację z Damonem Steve’owi (jego dziewczyna jest wielką fanką Blur i pod koniec lat 90-tych jeździła za nimi po Europie!!!), wszedł Rhys Ifans i poprosił o piwo...
Odczekałem jakieś 32 sekundy, pogratulowałem wyboru lokalu, wyraziłem zadowolenie z tego powodu, etc. Przedstawiłem się jako chef i zapytałem czy odpowiedziałby mi na parę pytań. Niestety nie był tak chętny do współpracy jak Damon… ale i tak Cię lubię- Spike:)
A w porze lunchu wszedł do kuchni … Mike. Ale spokojnie, to tylko właściciel restauracji:) Zakaprysił żebym go czymś zaskoczył i wyszedł.
Zrobiłem mu smażony filet sea bass’a (okoń morski, bar, labraks) z odlotowymi marchewkami gotowanymi w toffi.
Z początku wziął mnie za namolnego fana, ale kiedy udało mi się powiedzieć magiczne I’m a blogger, zmienił zdanie, zakończył rozmowę telefoniczną i dał się namówić na wywiad, który przeprowadzę kiedy spotkamy się następnym razem.
Jeżeli ktoś czytający mojego bloga lubi Blur lub Gorillaz i chce się czegoś dowiedzieć od Damona, proszę przyślij pytania a ja postaram się je zadać:)
Jakby tego było mało, kiedy pięć minut później przekroczyłem próg Portobello Gold i zacząłem opowiadać sytuację z Damonem Steve’owi (jego dziewczyna jest wielką fanką Blur i pod koniec lat 90-tych jeździła za nimi po Europie!!!), wszedł Rhys Ifans i poprosił o piwo...
Odczekałem jakieś 32 sekundy, pogratulowałem wyboru lokalu, wyraziłem zadowolenie z tego powodu, etc. Przedstawiłem się jako chef i zapytałem czy odpowiedziałby mi na parę pytań. Niestety nie był tak chętny do współpracy jak Damon… ale i tak Cię lubię- Spike:)
A w porze lunchu wszedł do kuchni … Mike. Ale spokojnie, to tylko właściciel restauracji:) Zakaprysił żebym go czymś zaskoczył i wyszedł.
Zrobiłem mu smażony filet sea bass’a (okoń morski, bar, labraks) z odlotowymi marchewkami gotowanymi w toffi.

Odlotowe marchewki w toffi z marakują
(2 porcje)
10 małych marchewek
1 duża marchew
25g cukru
Szczypta kminu rzymskiego
Łyżka masła
1/2 marakuji (wyciśnięte pestki)
Sól
Świeżo mielony pieprz
Zagotuj mały garnek posolonej wody na małe marchewki. W międzyczasie obierz marchew i przy pomocy obieraczki potnij na szerokie wstążki.
Na rozgrzanej patelni rozpuść cukier, aż nabierze brązowego koloru (ok.2 minut), dodaj kmin i masło i zamieszaj, żeby powstało toffi. Dodaj marchewkowe wstążki i zamieszaj aby je pokryć masą cukrową. Zestaw z ognia, żeby się dogotowały we wciąż gorącym toffi.
Wrzuć małe marchewki do gotującej się wody i ugotuj al dente (2-3 minuty).
Wstaw patelnię na mały ogień. Dodaj marakuję i małe marchewki do toffi. Posól i popieprz. Wymieszaj dokładnie. Podawaj.
*Przepis pochodzi z restauracji Glynn’a Purnell’a- Purnell’s w Birmingham.
*Jest to dosknały dodatek do białych ryb, pieczonej wieprzowiny i drobiu.
2 komentarze:
Rzeczywiscie odlot:-)
Moj ulubiony czlonek Blur to Alex James (pisalam na blogu), ale to chyba niegrzecznie pytac Damona nie o jego osiagniecia, lecz o kolegi...
Mianowicie jestem ciekawa, czy lubi ser produkowany przez Alexa:-) i czy w ogole jest foodie?
Jasne:)
moj plan jest taki: przez Damona do James'a haha
Prześlij komentarz